W nocy z 16 na 17 stycznia, kiedy zmarły nienarodzone bliźnięta, na odcinku późnej patologii ciąży przebywało 15 pacjentek, którymi miały się opiekować dwie położne. Jak się okazało jedna z nich została oddelegowana do pracy w oddziałowej izbie przyjęć. Druga natomiast sama nie była w stanie zapewnić pacjentkom wystarczającej opieki.
Przeprowadzona na przełomie stycznia i lutego na oddziale ginekologiczno-położniczym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku kontrola ujawniła szereg uchybień. Między innymi błędne decyzje lekarzy, niedostateczną ilość personelu i sprzętu oraz braki w dokumentacji medycznej.
Kontrola wykazała również, że na oddziale znajdowały się jedynie dwa aparaty KTG, a nie jak twierdził szpital - sześć. Według konsultantów, których NFZ poprosił o opinię, powinny być co najmniej cztery takie aparaty.
Kolejne uchybienie to brak wydruków i jakichkolwiek zapisów dwukrotnych badań, jakim w nocy miała być poddana poszkodowana kobieta. To, czy zostały usunięte celowo, ma ustalić włocławska Prokuratura Okręgowa, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Krzysztof Malatyński zapowiada odwołanie od decyzji NFZ.
Dyrektor placówki ma 14 dni na opracowanie planu naprawczego, który ma wyeliminować nieprawidłowości.