dzisiaj w szpitalu na oddziale neurochirurgicznym miałem okazje po raz kolejny doświadczyć totalnego olewania pacjentów przez LEKARZY. Otóż pan doktor J. miał przyjmować pacjentów od godziny 10.00 (pacjentów było około 20). Niestety, pan doktor J. łaskawie pojawił się na oddziale około godziny 12.30 i po godzinie przyjmowania pacjentów, wielce umęczony musiał sobie zrobić biedak przerwę, a ludzie wciąż czekali na łaskę Pana. To nie jest pierwsza taka sytuacja dotycząca tego pana. Zdarzały się już wcześniej takie akcje. Jak to jest, że te bogole robią co chcą i wyraźnie nie trzymają się godzin pracy? Nie interesuje mnie że coś tam - na drzwiach było wyraźnie napisane , że przyjmuje od 10.00. U mnie w robocie, jakbym się spóźnił chociaż 10 minut, to straciłbym premię, a być może i pracę. Czy ktoś w końcu weźmie się za te bandę nierobów? Nie dość że pracują w 3 czy tam 8 miejscach, przyjmują prywatnie (BEZ KASY FISKALNEJ, kiedy kasę muszą mieć np. taksówkarze czy szalet miejski), to jeszcze w publicznych placówkach robią z ludźmi co chcą. Na co idą więc nasze ciężko zarobione pieniądze się pytam? Co to w ogóle ma znaczyć? Dodam tylko że bardzo podobna sytuacja jest wśród dentystów w naszym mieście. Może ktoś w końcu zrobi porządek z tymi cwaniakami? A może w ogóle płaćmy im pensję, a oni będą porad udzielać przez telefon, albo po skype? Tragedia normalnie.