Rady Osiedlowe – komu to potrzebne?
Temat Rad Osiedlowych miałem poruszyć dopiero po wyborach. Mój pomysł wymaga zmian w Ordynacji Wyborczej i mam nadzieję, że któreś z ugrupowań politycznych kupi go ode mnie za darmo. Zmobilizowały mnie do tego komentarze internautów, którzy nie piszą o nowym tworze jakim są Rady ale chcą na osiedlach glosować na mieszkańców swojego osiedla a nie na spadochroniarzy. Jest okazja załatwienia sprawy w ten sposób aby był wilk syty, owca cała a spadochroniarz wrócił skąd przyleciał. I może niektórzy w tych wyborach już się zreflektują.
Wystarczy troszkę zmodyfikować wybory radnych do Rady miasta w gminach na prawach powiatu. Czyli takich jak Włocławek – miasto. Miasto jest podzielone na pięć okręgów. W każdym okręgu jest pięć miejsc mandatowych. Komitety wyborcze wystawiają listy po 10 kandydatów. Jak na razie jest wszystko po staremu. Teraz NOWOŚĆ. Kandydaci na listach okręgowych (osiedlowych) MUSZĄ być mieszkańcami danego osiedla. (Osobami zamieszkałymi bez żadnych krętactw i manipulacji z zameldowaniem i podatkami). Po zakończeniu głosowania podliczamy wyniki na listach. Następnie podobnie jak w okręgach jednomandatowych tworzymy jedną wspólną listę według ilości uzyskanych głosów. Pierwsze pięć miejsc premiowane jest mandatami. W przypadku równej ilości głosów mandat zyskuje kandydat z listy, która uzyskała większą ilość głosów. W przypadku drugiej równości mandat zyskuje kandydat z listy, która uzyskała większą ilość głosów w sumie ze wszystkich okręgów. Kolejna równość to rzut monetą.
Mam nadzieję, ze tym sposobem władze samorządowe przybliżą się do mieszkańców bo dodatkowy szczebel czyli Rady Osiedlowe będzie stanowił dodatkową barierę , zbędne wydatki i większą kałużę na rozmycie odpowiedzialności.