Dziś namnożyło się "obrońców ludu" i proroków szczęścia na tej ziemi oferujących program samozniszczenia ludzkości
Kongres Chrystusa Króla, 1937 r. - przesłanie wciąż aktualne
Ks. prof. Jerzy Bajda
--------------------------------------------------------------------------------
Międzynarodowy Kongres Chrystusa Króla, jaki odbył się w Poznaniu w 1937 roku, zawiera bogactwo myśli, które zasługują na przypomnienie. Dominujący akcent, jaki daje znać o sobie w głównych wystąpieniach mówców, to podkreślenie konieczności zdecydowanego opowiedzenia się za Chrystusem. W obliczu groźby, jaka dojrzewa w obozie bezbożnego komunizmu, do niczego już się nie przyda wyczekiwanie, chłodne kalkulacje, kompromisy, liberalizm.
Ksiądz biskup Józef Gawlina w homilii przemawiał w stylu dawnych proroków: "Jedynym środkiem jest powrót do paradoksu nadnaturalności, jest zdecydowane wyznanie ubogiego, ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Jeśli przyszłości chcemy nadać naszą linię, musimy na Jezusie budować i to nas drogo kosztować będzie. Wszystkie próby taniego budowania na tym fundamencie zawiodą. Już bowiem wznosi się gwiazda zwiastująca Boga, już kłębi się chmura poprzedzająca szał tych, co czwartą prośbę modlitwy Pańskiej w śpiew rewolucyjny przemienili, co w imię chleba powszedniego z Bogiem walczą. W straszliwym dniu bitwy, kiedy całe pole roić się będzie od zastępów katolickich i zastępów bezbożniczych, nikt już wiedzieć nie będzie, gdzie jest liberalizm. Dni jego są policzone, zważone, przekreślone" (Materiały Kongresu, s. 70-71). Ksiądz biskup Gawlina szczególnie mocno walczy z kompromisami moralnymi dotykającymi dziedziny etyki małżeńskiej i rodzinnej. "Tragiczna komedia omyłek, kiedy ideologia skrzywiona namiętnościami, kiedy ckliwy egoizm, kompromisem moralnym osłabiając rodzinę, wzmocnić chce Państwo! (...) Aut ignis aut cinis. Albo ogień, albo popiół, w którym się tarza motłoch miłosny. Bóg nasz jest Bogiem życia, wiecznie młodym, a naród nasz społecznością żywotną, narodem casti connubii, czystego łoża małżeńskiego" (s. 72-73).
Tropiąc źródła kryzysu
Mówcy zwracają uwagę na fakt, że zagrożenie dla ludzkości płynie nie tylko od systemu komunistycznego, zorganizowanego w państwo, ale także od strony całego duchowego zespołu mitów i pogańskich bóstw, okupujących duchową przestrzeń kultury. Życie ludzkości niszczą: sekularyzacja, despirytualizacja i demoralizacja (ks. kanonik F. Mack, Luksemburg, s. 82). Temat Chrystusowego Królestwa pobudza mówców do umieszczenia swoich wypowiedzi w szerokiej perspektywie historycznej, antropologicznej i moralnej. W tym duchu o. Joseph Ledit SJ zastanawia się nad istotą aktualnego kryzysu. Ukazując w zarysie rozwój ruchu komunistycznego, stwierdza jednak, że "jak się wydaje, najpoważniejsza groźba ze strony komunizmu nie polega jedynie na przewrocie społecznym, lecz na spustoszeniu, jakie się dokonuje w duszach ludzkich" (s. 92). Siłą komunizmu jest fanatyzm jego aktywistów. Poza tym "komunizm jest zorganizowany i wie, czego chce" (s. 95). Komunizm zaciekle występuje przeciw duchowieństwu, instytucji Kościoła i religii, ponieważ "religia jest tym czynnikiem, który przeszkadza w wywołaniu ogólnej rewolty przeciw Bogu. Komunizm wydaje się być gigantyczną kolektywną pokusą historii" (s. 95). Jest to pokusa zbiorowa, pociągająca za sobą skutek powszechny. Kiedyś ateizm był sprawą jednostek, dziś staje się postawą szerokich mas (s. 96).
Wspomniany mówca zastanawia się nad pewnym paradoksem, nad "niepokojącą tajemnicą". Z jednej strony obserwuje się wyraźne ożywienie religijne, rozwój nowych form pobożności, wzrost powagi duchowieństwa. Z drugiej strony w wielu krajach masy ubogich opuszczają Kościół. Rzadkie są kraje, w których Kościół wykazuje wpływ na życie publiczne w skali odpowiadającej ilości wiernych. Przybywa ruin, ale Opatrzność nadal prowadzi w ukryciu dzieło uświęcenia dusz. Prelegent zastanawia się: "Jakie są plany Boga wobec świata? Czy ludzkość ma się przygotować na upokorzenie Golgoty w skali świata? Niewątpliwie Bóg otrzymuje większą chwałę z jednego bohatera niż z tysięcy oziębłych. Bohaterska śmierć ojca Pro [o. Miguel Pro, 1891-1927, jezuita, ofiara rewolucji antykatolickiej w Meksyku, beatyfikowany przez Jana Pawła II w 1988 r. - przyp. red.], nie wspominając o wielu nieznanych męczennikach, jakże chwalebnych przed Bogiem, nie jest czymś cenniejszym przed Bogiem niż rutynowe praktyki religijne w wielu krajach? Ale jak wytłumaczyć tę anomalię: z jednej strony Kościół promieniujący życiem i pięknem, z drugiej strony wpływ na zdechrystianizowane masy i na zlaicyzowane państwa, zdaje się nieustannie zmniejszać?" (s. 97). W epoce prześladowań notuje się wzrost wiary i gorliwości. W czasie stabilizacji, pomimo wzrostu zewnętrznej aktywności, słabnie wewnętrzny zapał. "Dziś, wydaje się, wchodzimy w nowy okres historii Kościoła. Jeśli w swoim życiu wewnętrznym Kościół doświadcza cudownej gorliwości, czy nie należy przewidywać, że zapowiada to okres strasznych prześladowań? (...) Godzina jest wyjątkowo poważna". Papież wzywa, by w tym wyjątkowym zagrożeniu zostawić sprawy drugorzędne, a zmobilizować wszystkie siły "wobec życiowej konieczności ratowania samych podstaw wiary i cywilizacji chrześcijańskiej" (za: "Divini Redemptoris", s. 98).
cdn.