W piątkowej gazecie (pewnego miasta) przeczytałem artykuł dotyczący straży miejskiej (pewnego miasta).Dziwi mnie że systematycznie co jakiś czas ta sama osoba pisząc o straży w sposób wskazujący jakby specjalizowała się w tym temacie.Informacje dotyczące tej służby zna od podszewki. Nie dziwiłaby nas ta troska gdyby nie jeden szczegół. Otóż osoba pisząca te informacje była (lub jest) w bardzo bliskich kontaktach z osobą która nie sprawdziła się w służbie w policji (nastąpiła szybka ewakuacja z tej formacji) i nie udało jej się też wylądować na foteliku komendanta straży miejskiej(pewnego miasta).
Ślepy zauważyłby że takie opisywanie ma na celu szykowanie szykowanie sobie posadki kosztem obecnego komendanta.Czyżby przygotowania do następnego konkursu szły pełną parą?
Nie chciałbym żeby nad moim bezpieczeństwem czuwała osoba tak skompromitowana we wcześniejszych latach zarówno jako policjant jak i czołowy ochroniarz bardzo dużej firmy.Po aferze ze znikającym towarem z TIR,ów osoba ta została usunięta.W cudowny sposób towar wyparował z TIR,ów kiedy ów nasz bohater kazał wyłączyć kamery do konserwacji.
Dziwne jest to miasto gdzie "dziennikarz śledczy" dostrzega wszędzie zło a nie widzi u osób z którymi utrzymuje różne stosunki.Zgadnijcie co to za miasto.Mam nadzieję że nie moje.A może to po prostu następny wymysł jakiegoś dziennikarza (pewnego miasta)?