A jednak chodza, a tlumaczenie Pani Budzeniusz mnie nie przekonuje. Jaki problem pojsc do tej babki z administracji na Placu i zobaczyc czy to oryginal, pewnie zreszta chetnie dolaczylaby notarialnie potwierdzone kopie. Wiec po co Policja
A tak dla przypomnienia:
"Policja chodzi po mieście i sprawdza listę protestujących z Placu Wolności, czy podpisy są oryginalne, czy nikt nic nie sfałszował, czy pieczątki są oryginalne.
Na wniosek chyba Urzędu Miasta. Policja wzywa na przesłuchania osoby, które zbierały podpisy, uczestniczyły w protestach.
To jest paranoja i metody jak z socjalizmu, ktoś chyba się cofnął o ponad 20 lat i wrócił do starych metod.
Jaki jest cel takich działań:
-zastraszenie osób protestujących?
-ustalenie winnych? ale winnych czego?
-podważenie wagi ich poparcia dla słusznej według nich sprawy?
Rozumiem, że protesty są kłopotliwe i nie są one zbyt dobre dla atmosfery w mieście i podejmowania decyzji inwestycyjnych ale nasyłanie Policji jest naruszeniem zasad demokratycznego Państwa i poszanowania głosów obywateli.
Czuję duży niesmak i opór wobec takich działań władz miasta. To nie te czasy i nie te metody. Takie działania mogą rozwścieczyć bardziej niż zastraszyć Włocławian."