Porozmawiajmy:
codziennie spoglądam ,na ruch drogowy,zza szyby auta,a czasami z siodełka rowerzysty.I mam przykre doświadczenia tylko z pozycji rowerzysty.Zdecydowana większość kierujących autami szanuje cyklistów /sam tego doświadczam / jednak zdarzają się sytuacje ,które nie powinny mieć miejsca .Nagminne jest wymuszanie pierwszeństwa przejazdu ,szczególnie wówczas gdy rowerzysta jedzie ścieżką rowerową wzdłuż czy jak kto woli równolegle do jezdni z pierwszeństwem przejazdu , a z ulicy prostopadłej i podporządkowanej czy też z jakieś ślepej uliczki wyjeżdża auto.Kierowcy aut/powtarzam w zdecydowanej mniejszości ale jednak/ starają się nie pozwolić przejechać spokojnie rowerzyście choćby za cenę potrącenia.Jest wiele takich miejsc np.wzdłuż trasy Okrzei począwszy od ul.Witosa do Komunalnej czy też wzdłuż ul.Długiej .
Przykład z dzisiejszego doświadczenia.Rowerzysta jedzie wyznaczoną ścieżką wzdłuż Okrzei ,wjeżdża na wyznaczony pas usytuowany na jezdni natomiast zawadiacko od sklepu meblowego z ul.Witosa jedzie auto firmowe / CWL.../do przewozu mebli ,nic to,że rowerzysta ma pierwszeństwo,nic to ,że o mały włos by go potrącił , to musiał być pierwszy i szybszy i jego musiało być na wierzchu,Mało,kędzierzawy kierowca zaczął tak gestykulować jakby miał za chwilę wyskoczyć z kabiny i nakopać skromnemu rowerzyście.Takich to krewkich,utalentowanych i wojowniczych pracowników ma ta firma w swoich szeregach.
Doświadczenie drugie:ul.Długa, rowerzysta jedzie wyznaczoną ścieżką wzdłuż jezdni,z uliczki prostopadłej -koło ogrodzonego parkingu -kierowca auta EL... koniecznie musi być przed rowerzystą . Na zwróconą uwagę mówi krótko"spadaj"
Strój kierowcy pozwala przypuszczać,że to jechał fachowiec z jakiejś roboty i się bardzo spieszył.
W jednym i drugim przypadku "panowie kierowcy" popełnili wykroczenie.A może nie dorośli do posiadania prawa jazdy?
Kto nie wierzy,że tak mogło się zdarzyć,niech sam wsiądzie na rower i przejedzie tę ,opisaną trasę.Teoretycznie ,jest bardzo bezpieczna dla amatorów dwóch kółek.