W wielu wątkach pojawiają się apele o wysyłanie zażaleń do instytucji Państwowych i najważniejszych osób w Rządzie, lecz mało kto zwraca uwagę na fakt istnienia pewnych wymogów formalnych, które nadawca wiadomości musi spełnić, aby jego skarga została w ogóle przeczytana. Wymogi owe opisane są szczegółowo na stronach internetowych organów, które chcemy "zaszczycić" mailem. Zanim więc napiszemy do kogokolwiek, czy to do Tuska, czy Kaczyńskiego, najpierw należy zapoznać się z informacjami zawartymi na tej stronie: http://sejm.gov.pl/listy/listy.html Na witrynie tej znaleźć także można informacje dot. całości korespondencji przychodzącej do Sejmu, pogrupowane wg miesięcy, a także formularz kontaktowy: http://orka.sejm.gov.pl/ListydoS6.nsf/J1?OpenForm
I tu dochodzimy do sprawy bardzo ważnej, choć niedostatecznie podkreślanej na witrynie, a w ogóle nie branej pod uwagę w apelach.
Każdy e-mail przychodzący do Sejmu, Senatu, organów państwowych bądź konkretnych posłów MUSI BYĆ PODPISANY PRAWDZIWYM IMIENIEM, NAZWISKIEM, ORAZ MUSI ZAWIERAĆ DOKŁADNY ADRES (POCZTOWY) ZAMELDOWANIA.
Każdy mail pozbawiony tej informacji traktowany jest jakby nie istniał, więc jest marnowaniem czasu nadawcy. Jeśli jednak dane osobowe są obecne, to zgodnie z Ustawą o Dostępie do Informacji Publicznej (jej treść można znaleźć tutaj: http://www.bip.gov.pl/categories/view/30, gorąco polecam lekturę!) adresat wiadomości ma obowiązek odpowiedzieć na nią w ciągu 14 dni, a jeśli udzielenie odpowiedzi jest niemożliwe w tym czasie, to powinien wysłać w terminie dwóch tygodni informację o tym fakcie. W wiadomości tej musi znaleźć się uzasadnienie braku odpowiedzi i przewidywany termin jej udzielenia. Wyznaczona data musi mieścić się w terminie maksymalnie 2 miesięcy. Przekroczenie terminów lub brak odpowiedzi jest więc złamaniem prawa, a jako takie powinno być zgłaszane prokuraturze. Jeśli masowo posypią się maile, a w razie braku reakcji lub niedopełnieniu warunków określonych w ustawie - zgłoszenia do prokuratury, to mamy szansę pokazać Rządowi, że nie zgadzamy się na hucpiarstwo, do jakiego usiłują nas przyzwyczaić. Oczywiście, w tej sytuacji my sami musimy się powstrzymać od mail-bombingu. Jeden mail na tydzień dwa w zupełności wystarczy, a granica wyznaczona prawnie to maks. jeden mail dziennie. W przeciwnym wypadku zostaniemy potraktowani jak spamerzy.
Skuteczność tego co napisałem została już przetestowana przy okazji protestów przeciw upolitycznianiu mediów publicznych, kiedy to otrzymałem odpowiedź na swoją skargę z Sejmu już po kilku dniach. Mail poszedł również do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale jako że Rada przekroczyła termin 2 miesięcy i nie dopełniła innych wymogów określonych ww. ustawą, już niedługo zostanie złożone doniesienie do prokuratury.
Sprawa ostatnia, ale równie istotna. Na liście nadawców należy dopisać (jawnie!) adresy newsroomów wszystkich mediów, jakie tylko znacie - od Alert24, po najbardziej wyszukane media jakie Wam przyjdą do głowy. Podaję kilka przykładowych, użytych podczas wysyłki do KRRiT: [email protected]; [email protected]; [email protected]; [email protected]; [email protected] To bardzo przydatny wybieg, szczególnie w sytuacji wysyłania apeli - gwarantuję, że widząc listę adresatów odbiorca dwa razy się zastanowi zanim Was zignoruje. Dodatkowo zwiększacie szansę na nagłośnienie sprawy w mediach.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce z polityczną swołoczą,
Piotr Dopart
Wyrażam zgodę na kopiowanie tego tekstu w całości lub newralgicznych fragmentów, wręcz zachęcam do doklejania go gdzie tylko jest to potrzebne, a więc we wszystkich kolejnych wykopach z apelami o mailing do władz.