Jak tylko zajdziesz w ciąże radzę jak najszybciej wybrać szpital omijając szerokim łukiem ten we Włocławku!
7 grudnia mój ginekolog dał skierowanie na oddział położniczy, ponieważ krwawiłam w 9 tygodniu ciąży. Stwierdził, iż w szpitalu szybko zrobią mi wszelkie badania i ustalą przyczynę, mało tego, że pani doktor w szpitalu nie zrobiła mi nawet usg, po badaniu nie odezwała się nawet słowem, gdy zapytałam czy wszystko jest ok - krótko stwierdziła "że na palec" to ona nie może nic stwierdzi. Myślałam, że gdy wezmą mnie na oddział zrobią przede wszystkim badanie usg...niestety kolejna pomyłka. Bardzo niesympatyczna pielęgniarka podała mi leki z niechęcią nawet informując co mi podaje. Na pytanie czy zrobią mi usg, bo nawet nie są pewni czy ta ciąża jeszcze istnieje dostałam odpowiedź, że nie zrobią, bo takie mają procedury...to jest aż nie do pomyślenia! Oczywiście jak najszybciej starałam się wyjść stamtąd, by jechać gdzieś, gdzie otrzymam odpowiednią pomoc.
Gdy już się udało poszłam po wypis na żądanie, który oczywiście był wypisany z wielką irytacją i głupimi komentarzami typu,że nigdzie indziej mi nie pomogą i nic więcej nie zrobią. Jak się okazało świetną pomoc uzyskałam w Lipnie, gdzie na wstępie zrobiono mi usg i stwierdzono, że niestety, ale już doszło do poronienia, a w szpitalu faszerowali mnie tabletkami na podtrzymanie ciąży, w której już najprawdopodobniej nie byłam od rana, a wystarczyłoby zwykłe usg, by to stwierdzić...
Brak komentarza na włocławski oddział, na który nie słyszałam dobrego słowa. Obecnie zastanawiam się czy nie wnieść oskarżenia...jeśli ktoś miał podobny problem proszę o komentarze i może jakąś pomoc co dalej można z tym zrobić...