Jeszcze raz się okazało, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki usterce rządowego Tupolewa ogłoszenie Raportu tzw. Komisji Millera może opóźnić się nawet o 6 tygodni! Nawet o sześć tygodni – to jednak znaczy, że Raport ten może zostać ogłoszony akurat w przeddzień okrągłej rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem. Wiadomo zaś, że do tej rocznicy przygotowują się wszyscy: i prezydent Komorowski z małżonką i rząd i opozycja z Jarosławem Kaczyńskim – a także tajne służby tubylcze i zagraniczne, które pewnie chcą się dowiedzieć, co każdy z uczestników z okazji rocznicy wykombinuje i z czym w ostatniej chwili wyskoczy. W sytuacji, gdy nie jest jeszcze wiadome, co z okazji rocznicy wykombinuje i z czym wyskoczy taki, dajmy na to, Jarosław Kaczyński, czy znienawidzony Antoni Macierewicz, ogłaszanie Raportu tzw. Komisji Millera byłoby nadzwyczaj lekkomyślne. Mogłoby się bowiem okazać, że z Raportu wynikają niezbite zaprzeczenia – ale zupełnie czego innego niż przedmiot zarzutu, z którym wystąpi, dajmy na to, Jarosław Kaczyński. W tej sytuacji cała robota nie zda się nawet psu na budę. Na szczęście w rządowym Tupolewie pojawiła się usterka, dzięki czemu ogłoszenie Raportu można będzie odroczyć o te 6 tygodni. W ten sposób tajniacy zyskują dodatkowy czas na spenetrowanie, co też kombinuje, z czym może wyskoczyć Jarosław Kaczyński, czy znienawidzony Antoni Macierewicz 10 kwietnia, żeby i eksperci mogli wiedzieć, co konkretnie mają znaleźć albo wykryć, by w Raporcie znalazły się zaprzeczenia i odpory kompatybilne.