„Proszę koleżeństwa, ktoś nas tutaj robi w konia!” Coraz częściej takie głosy dobiegają ze środowiska „młodych, wykształconych, z wielkich miast”, co to, zgodnie z rozkazem przekazanym przez telewizję, karnie głosowało na Platformę Obywatelską – bo w telewizji powiedzieli, iż głosowanie na kogo innego to „obciach” i „żenada”. No ale teraz w telewizji zaczynają śpiewać z innego klucza, toteż w środowisku zapanował zamęt. Po prostu w ogóle nie wiemy, co myślimy, w związku z czym niektórzy zaczynają nawet myśleć po swojemu, wskutek czego, na jednolitym dotychczas wizerunku środowiska pojawiły się pęknięcia. No dobrze - ale dlaczego i w telewizji zaczynają śpiewać z innego klucza a w środowisku „młodych, wykształconych” coraz więcej zaczyna myśleć, a nawet mówić po swojemu? Oczywiście może to być pełny spontan i odlot, taki przypływ albo – jak kto woli – odpływ nastroju, ale równie dobrze mogą to być symptomy zwijania parasola ochronnego, jaki dotychczas Siły Wyższe trzymały nad Platformą Obywatelską – symptomy stopniowego odbierania Platformie atutów, jakie zostały postawione do jej dyspozycji w 2005 roku w postaci przychylności kontrolowanych przez tajne służby mediów, współpracy agentury i Salonu, no i oczywiście – pieniędzy. Czy to aby nie była tajemnica „genialności” premiera Tuska i geniuszy drobniejszego płazu w kreowaniu atrakcyjnego wizerunku na użytek „młodych, wykształconych”? Teraz te atuty są i będą stopniowo przerzucane na użytek Sojuszu Lewicy Demokratycznej – tej prawdziwej i – powiedzmy sobie szczerze – jedynej miłości razwiedki, który w ten sposób – jako jedynie słuszny partner koalicyjny Platformy – po sześciu latach kwarantanny powróci do rządzenia.
Stanisław Michalkiewicz