Dnia 31.08.2011 roku zaparkowałem swój pojazd przed Zakładem Ubezpieczeń we Włocławku na ulicy Płockiej. Po wyjściu z urzędu straż miejska chciała mi wystawić mandat za parkowanie w niedozwolonym miejscu. Uważałem, że jest to bezzasadne i odmówiłem przyjęcia mandatu. Ze względu na brak zameldowania w kraju nie mogłem podać stałego adresu,natomiast podałem adres korespondencyjny.Ale dla starznika było to niewystarczajace poniewaz nie zna prawa i nie wie ze adres korespondencyjny wystarzczy.Gdy powiedziałem ze mu nie zapłace mandatu zmuszał mnie abym wszedł do klatki znajdującej się na tyle samochodu funkcjonariuszy. Odmówiłem tego ponieważ nie wiedziałem w jakim celu mam to zrobić. Wtedy staraznik rzucił się na mnie jak na przestepc i próbował mnie siłą wsadzić do klatki. Obezwładnił mnie rzucając na siatkę, następnie wyciągnął kajdanki i założył mi je. Wraz z drugim kolegą z siłą rzucili mnie na beton ,a następnie wrzucili mnie do klatki. Byłem w szoku, zupełnie nie wiedziałem co się dzieje. Byłem spokojny i nie stawiałem oporu. Po zamknięciu mnie w klatce funkcjonariusz próbował jeszcze użyć gazu, co w ogóle jest dla mnie nie zrozumiałe, poinformował mnie, ze albo place mandat w wysokości 100 zł albo wywozi mnie na „dołek”. Zapłaciłem mandat.To jest karygodne piszcie jesli mieliscie takie przypadki ja sprawe kieruje do sądu...