Za pomocą tego portalu, chciałbym ostrzec przyszłych klientów pewnej firmy mieszczącej się przy ulicy Wiejskiej. W dniu 21 pażdziernika zamówiłem w/w sklepie drzwi zewnetrzne z montażem.Montaż był wliczony w cene drzwi.Po kilku dniach zjawił się pracownik firmy w celu wymierzenia drzwi.Po kilku godzinach zadzwoniono do mnie,że musze dopłacić 50 złotych,bo jak powiedziano"trzeba troche kuć".Zgodziłem się.Wyznaczono termin na 10 listopada.Zgodnie z umową pisemną wpłaciłem całą kwotę za wykonanie usługi.W/w dniu zjawia się dwóch "fachowców".Po 7 godzinach pracy,nowe drzwi nie chcą się zamykać na żaden z trzech zamków."fachowiec" bierze tzw.breche w bija ją między góre futryny a ściane i wiesza się na niej w celu jak to określił"naciągniecia futryny" a muszę tu wspomnieć,że futryna jest już na stałe zakotwiczona i zapiankowana i jest założony próg[nie fachowo].Wieszanie się fachowca nie pomaga a tylko uszkadza futryne.Fachowiec bierze młot i wali w próg i to nie pomaga.Wpada na genialny pomysł,odkręca kotwy i wbija drewniane kliny między futryne a ściane i to nie pomaga bo pomóc nie może ale fachowiec o tym nie wie.Na koniec bierze miare i mierzy.Okazuje się,że różnica między górą a dołem futryny jest około 8 mm.Rezygnuję z dalszego montażu drzwi przez tych "fachowców" w tym dniu.Udaję się do sklepu.Rozmawiam z właścicielem firmy,opowiadam o całym montażu.Wysłuchał i stwierdził cytuje"panie a może oni takich drzwi jeszcze nie zakładali".Śmiech na sali.Ustaliłem z szefem firmy date kolejnej wizyty jak i również to,że przyjedzie sam mistrz fachowców i dokona prawidłowego montażu.Po kilku dniach dzwoni mistrz i mówi,że on nie przyjedzie bo ma robote ale przyjadą w dniu 15 listopada w godzinach między 11 a 12 prawdziwi fachowcy i naprawią fuszerke ale gdyby oni również partaczyli to mam przerwać im prace.W pracy biorę wolne i czekam,czekam i doczekać się nie mogę.O godz 14.30 dzwoni sam mistrz fachura,że dzisiaj nie dało rady w ustalonych godzinach bo mają"dużo roboty".Po ostrej wymianie zdań,udaję się do sklepu.Zastaję właściciela firmy i pytam się;jak Pan traktuje klienta,który zapłacił za usługę a usługa nie jest wykonana.Odpowiada"ma pan problem bo ja nie",pytam się;dlaczego ma takich papraczy w firmie,odpowiada"mam 50 pracowników i nie muszę znać ich kwalifikacji".Pytam się o nowy termin,odpowiada"a idż pan sobie do pracownika i ustal" a wszystko to z uśmiechem na twarzy i pazurki w kieszeniach.Na moje stwierdzenie,że zrobię mu taką"reklamę"że długo będzie pamiętał,odpowiedział że ja również go zapamiętam.Ustaliłem z pracownikiem nowy termin na 22 listopada.Drodzy Państwo,unikać jak ognia tej firmy.Może lżejsza kieszeń właściciela firmy nauczy szacunku do klienta,dotrzymywanie umów i dotrze do niego to,że za kwalifikacje pracowników odpowiedzialność bierze szef firmy.Proszę administratora o podanie całej nazwy firmy wraz z adresem sklepu.Za treść biorę odpowiedzialność podpisując się z imienia i nazwiska. Z poważaniem Grzegorz Kulpa.