Dziennik Gazeta Prawna obliczył, że w zeszłym roku polscy kierowcy wpłacili do budżetu 50 miliardów złotych w formie różnych podatków, przy tym aż ponad 80 procent tej kwoty przypada na podatki zawarte w cenie paliwa. Jednocześnie na budowę i utrzymanie dróg został przeznaczony stosunkowo niewielki odsetek całej tej kwoty.
Paliwo do samochodów jest oprócz alkoholu i papierosów kluczowym źródłem dochodów państwa - z tytułu samej akcyzy od benzyny, oleju napędowego i autogazu do budżetu wpływają rocznie 24 miliardy złotych, co stanowi prawie jedną dziesiątą wszystkich dochodów państwa.
Skąd biorą się takie zawrotne sumy? W uproszczeniu, cena paliwa, która obowiązuje na stacjach benzynowych składa się głównie z podatków. W przypadku litra benzyny 1,60 zł stanowi akcyza, opłata paliwowa to prawie dziesięć groszy, a podatek VAT wynosi 85 groszy.
Nie każdy zdaje też sobie sprawę, że państwo dodatkowo zarabia w sytuacji, gdy ceny paliw idą w górę. Akcyza i opłata paliwowa są ustalane kwotowo w odniesieniu do metra sześciennego lub tony paliwa, więc to, ile w każdym litrze zakupionego paliwa zapłacimy na ich poczet, nie zależy od aktualnych cen ropy na światowych rynkach, ani od marż jakie pobierają rafinerie i stacje benzynowe.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku podatku VAT - jego kwota wzrasta gdy rośnie cena netto paliwa (co ciekawe cena netto już zawiera akcyzę i opłatę paliwową!), więc gdy my narzekamy na wysokie ceny na stacjach, Ministerstwo Finansów może liczyć na dodatkowe wpływy z VAT-u.
Przykład? Gdy dwa lata temu cena benzyny na stacjach spadła w pewnym momencie do ok. 3,20 zł, (jeszcze 22-procentowy) podatek VAT wynosił wtedy 58 groszy. W przypadku ceny 5 zł za litr, kwota tego podatku wzrasta już do 93 groszy!
Może przynajmniej te pieniądze idą ba budowę i modernizację dróg w Polsce? Wprawdzie w zeszłym roku wydano na to 20 miliardów złotych, ale okazuje się, że aż 12 miliardów pochodziło z dotacji unijnych, więc z kwoty 50 miliardów złotych wpłaconych do budżetu przez kierowców w postaci podatków, zaledwie 16% zostało przeznaczone na drogi. Pozostała kwota została użyta do łatania dziury budżetowej w zupełnie innych sektorach.
Gdy wprowadzano tak wysokie obciążenia fiskalne paliw samochodowych tłumaczono, że kierowcy ponosząc ich koszty fundują sobie nowoczesną sieć dróg i remonty starych odcinków. Niestety praktyka okazała się zupełnie inna i od tamtego czasu wszystkie rządy bez wahania korzystały z bardzo wysokich wpływów do budżetu jakie zapewniają podatki od paliw.
Nawet gdy prawo wprost nakazuje, by całość kwoty pobranej w formie podatku od paliwa, tak jak to jest w przypadku opłaty paliwowej (będącej de facto podatkiem), przeznaczać do Krajowego Funduszu Drogowego, rząd ma inne pomysły. W listopadzie przeznaczono prawie miliard złotych pochodzących z opłaty paliwowej na Fundusz Kolejowy.
Na koniec, żeby uświadomić sobie skalę całego problemu, warto przytoczyć jedno obliczenie autora tekstu z Dziennika Gazety Prawnej. Gdyby w ciągu minionych dziesięciu lat na budowę dróg w całości przeznaczano pieniądze pochodzące z samej akcyzy od paliw, w Polsce powstałoby w tym czasie siedem tysięcy kilometrów autostrad i dróg ekspresowych.
Obecnie w naszym kraju łączna długość użytkowanych autostrad wynosi 916 kilometrów, a istniejące drogi ekspresowe to razem 557 kilometrów.