Trafiłem dziś na informację, która mnie zdziwiła, a nawet zirytowała. Cyt: "Nowe przepisy obowiązują od 16 listopada i wprowadzają zasadnicze zmiany.[...] W tej chwili każda dotknięta przemocą osoba może złożyć wniosek do sądu o opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy. Wtedy sąd w trybie nieprocesowym ma miesiąc na podjęcie decyzji. BEZ ZNACZENIA JEST rodzaj lokalu, czy jest to mieszkanie spółdzielcze, CZY też SPRAWCA JEST jego WŁAŚCICIELEM...]."
Na wstępie chcę wyraźnie podkreślić, że tzw. "przemoc domową" uważam za odrażającą i potępienia godną. Uważam też, że prawo powinno surowo i skutecznie obchodzić się z domowymi sadystami - dobrze, że nowe przepisy działają na korzyść ofiar. Jest tylko jedno małe, ale jakże istotne "ale". Otóż jakim prawem sąd może eksmitować z mieszkania kogoś, kto jest jego prawowitym WŁAŚCICIELEM?! Na które ten ktoś posiada akt notarialny? Dla mnie to chore. Prawo własności powinno być święte niczym Pierwsze Przykazanie; Może ktoś uważać inaczej, ale dla mnie prawo własności to jeden z najważniejszych w życiu punktów odniesienia. To co moje jest moje i wszystkim wara od tego. Koniec, kropka.
Link do art.:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10969747,Sprawcy_przemocy_domowej_zima_juz_bez_ochrony.html?lokale=torun
W związku z tym, że niektórzy tu mają spore trudności z czytaniem ze zrozumieniem podkreślam raz jeszcze: jestem po stronie ofiar przemocy domowej, oraz za wyciąganiem surowych konsekwencji wobec jej sprawców!