Czy zdajecie sobie Państwo sprawę w jak wielu przypadkach jesteśmy okradani przez Państwo.
Ja dzisiaj wpadłem w popłoch bo jeszcze trochę i nie będę w stanie zarobić na złodziejstwo w majestacie prawa.
Otóż:
1. Bezpłatny dostęp do lecznictwa, podobno zapewniony przez konstytucje, to fikcja. Proszę spróbować umówić się do okulisty lub dentysty o ginekologu nie wspomnę na tzw. NFZ. Jeśli już przy odrobinie szczęścia uda się zaklepać wizytę za 4 może 5 miesięcy będzie super. I tu zaczynają się schody. Mimo umowy doktora z NFZ ten pierwszy i tak ma wszystko w nosie i ustala własne zasady. Część świadczeń mimo iż zapisane w umowie nie są realizowane. Więc co? Bierzemy pieniądze i idziemy prywatnie i leczymy się u tego samego doktora często na tym samym sprzęcie a w razie potrzeby możemy nawet skorzystać z prywatnej kliniki (czytaj z łóżka na oddziale w państwowym szpitalu). Za szczepienia dziecka musimy dopłacić, za znieczulenie musimy dopłacić, za gips musimy dopłacić. Więc może ktoś będzie wreszcie odważny i napisze w otwarty i klarowny sposób co i komu się należy bo na razie to teoretycznie należy się wszystko a w praktyce nie mamy prawie nic.
2. Darmowa edukacja, też podobno zagwarantowana przez konstytucję. Kolejna nieprawda i złodziejstwo. Proszę sobie wyobrazić ile kosztuje przedszkole, minimum kilkaset złotych miesięcznie i nie mówię tu o zajęciach fakultatywnych. Szkoła podstawowa, pierwszak i jego wyprawka na najniższym poziomie to kilkaset złotych. Mało tego, nauczyciele chcąc ugrać coś dla siebie, wybierają książki za które mają prowizję (zaczyna się jak z lekarzami). Mimo iż w komplecie książek za 200 zł jest teoretycznie wszystko, okazuje się iż najważniejsze jest słowo teoretycznie. Bowiem trzeba dokupić inną książkę do angielskiego 80zł, do religii 45zł, do informatyki już nie pamiętam. No ale nauczyciel też człowiek i jak lekarz może brać w łapę od koncernu farmaceutycznego to czemu nauczyciel nie może brać od wydawców książek.
I można tu napisać książkę na kilka tysięcy stron tylko co z tego?! Kogo wreszcie trzeba odstrzelić albo wywieźć na taczkach? Na całe szczęście zarabiam całkiem nieźle i moja żona również. Zastanawiam się tylko co robią ci którzy pracują i zarabiają słabo. Dojdzie w końcu do tego że człowiek żeby żyć (jeść i mieć gdzie spać) pozbawiać będzie życia kogoś innego, bo to jedyny sposób na pewny wikt i opierunek na kilka lat. I do tego chyba jedyny faktycznie zagwarantowany przez konstytucję.