O konieczności zmiany taryfy rozmawiali na wczoraj włocławscy radni, którzy na sesję zaprosili Stanisława Pawlaka, wiceprezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Radni chcieli przede wszystkim wiedzieć, dlaczego spółka, która w ostatnim czasie wychodzi na plus, jest zmuszona do podnoszenia cen.
- Przez ostatnie trzy lat wynik spółki był negatywny - mówi Stanisław Pawlak. - Dopiero poprzedni sezon udało się zakończyć zyskiem 420 tys. zł. Mimo, że ubiegły rok był trudny, m.in. ze względu na wzrost cen opału o 40 procent. Dzięki uporządkowaniu umów i poprawie jakości urządzeń zaoszczędzono 2 mln złotych.
Najnowsza podwyżka już weszła w życie. Średnio o 10,5 proc. Oznacza to, że osoby mieszkające w blokach zapłacą od 18 do 29 groszy więcej za metr kwadratowy, a właściciel średniej wielkości domu jednorodzinnego - 27 złotych miesięcznie. - Podwyżek można by uniknąć - przekonywał prezesa radny Jarosław Chmielewski. - Wystarczyłoby poszukać tańszego dostawcy opału, na przykład posiadającego węgiel zza granicy.
Włocławski MPEC z importowanym opałem miał już pewne doświadczenia. - W ubiegłym roku mieliśmy dwie dostawy - tłumaczy Stanisław Pawlak. - Pomimo specyfikacji dostawcy, ten węgiel źle się spala w naszych piecach. Jest nieefektywny. Zostawiliśmy go więc na pryzmie na czarną godzinę. Obecnie korzystamy w polskiego węgla od firmy, która wygrała przetarg na całoroczną dostawę.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl