Włocławskie placówki opiekuńcze pękają w szwach. Bywa, że z powodu braku miejsc dzieci kierowane są do ośrodków w Lipnie, Aleksandrowie Kujawskim i Lubieniu Kujawskim. Niestety, nie tylko przepełnienie placówek jest problemem - od kilku lat maleje zainteresowanie tworzeniem rodzin zastępczych.
Obecnie we Włocławku jest 159 rodzin zastępczych, z czego 140 to rodziny spokrewnione z dzieckiem, 18 rodzin niespokrewnionych i jedna niespokrewniona zawodowa rodzina zastępcza o charakterze pogotowia opiekuńczego. Te rodziny zastępcze sprawują opiekę nad 195 dziećmi. We włocławskim Ośrodku Adopcyjno-Opiekuńczym aktualnie szkolenie przechodzą kandydaci na sześć niespokrewnionych rodzin zastępczych. - To za mało w stosunku do potrzeb, gdyż dzieci potrzebujących tej formy opieki jest bardzo wiele - mówi Maria Posłuszna-Owcarz, dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego we Włocławku.
Około połowa wychowanków włocławskich placówek powinna być wychowywana w rodzinach zastępczych. - Przebywanie w rodzinie zastępczej jest dla dziecka o wiele korzystniejsze niż w placówce opiekuńczej - twierdzi Anna Siedlecka, pedagog z Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego. - Placówka nigdy nie zapewni dziecku tak indywidualnej opieki, ciepła i miłości jak rodzina.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl