Zbadania sytuacji w MPEC domaga się radny Jarosław Chmielewski. Podczas ostatniej sesji RM pytał o wizytę policji w siedzibie spółki. - Poprosiłem o przeprowadzenie szczegółowego rozliczenia zużycia węgla, ponieważ docierają do mnie informacje, że wynik ten się nie bilansuje - wyjaśnia radny Chmielewski. - Obecność policji jest dodatkowo zastanawiająca. Opinia publiczna musi wiedzieć, co się dzieje.
Informację o obecności patrolu w siedzibie przedsiębiorstwa potwierdza Komenda Miejska Policji. - Otrzymaliśmy zawiadomienie z Prokuratury Rejonowej o wszczęciu dochodzenia w sprawie kradzieży stu dwudziestu ton węgla energetycznego na kwotę ponad czterdziestu tysięcy złotych z terenu spółki - informuje nadkom. Małgorzata Marczak, oficer prasowy KMP we Włocławku. - Funkcjonariusze udali się do siedziby firmy, przesłuchali pracowników i zabezpieczyli dokumenty. Śledztwo trwa.
Jak to możliwe, żeby z placu MPEC zniknęło tyle ton opału? - Ze spółki nic nie zginęło - zapewnia Michał Pietraszewski, prezes MPEC. - Do przedsiębiorstwa nie dostarczono dwóch wagonów z węglem. Aktualnie prowadzimy procedurę reklamacyjną u dostawcy, jednak o każdym uchybieniu musimy powiadamiać odpowiednie organy, stąd doniesienie do prokuratury.
Niektórzy w interpelacji radnego dopatrują się elementów walki politycznej. W MPEC pracują dwaj działacze pierwszego szeregu włocławskiego SLD, którzy często w swoich wypowiedziach krytykują PiS, a partia nie pozostaje im dłużna: Krzysztof Kukucki (jako specjalista ds. marketingu) i Stanisław Pawlak (wiceprezes MPEC). Jarosław Chmielewski takiej teorii stanowczo zaprzecza.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl