A/H1N1 u trzech mieszkanek Włocławka
Kobiety, u których stwierdzono budzącego tak wiele emocji wirusa grypy, stopniowo wracają do zdrowia. - Choroba miała u nich łagodny przebieg - zapewnia Karolina Nynca - Jankowska, rzecznik prasowy włocławskiego sanepidu.
Wirus A/H1N1 wykryto u dwóch uczennic z Włocławka i 20-letniej mieszkanki gminy Fabianki. Nastolatki leczą się w swoich domach. Jak informuje K. Nynca - Jankowska, mimo że w ich organizmie wykryto zmutowanego wirusa grypy, choroba przebiegała łagodnie i prawdopodobnie dziewczęta niebawem będą mogły wrócić do szkoły.
Mieszkanka gminy Fabianki leży w toruńskim szpitalu. Została tam przetransportowana, bo we Włocławku nie ma oddziału zakaźnego. Jednak, choć podjęto decyzję o leczeniu ambulatoryjnym, lekarze nie widzieli konieczności podania jej leków antywirusowych. Leczenie objawów dało na tyle pozytywne rezultaty, że jak informuje rzeczniczka sanepidu, kobieta wkrótce opuści szpital.
Lekarze mają obowiązek zgłaszać do sanepidu wszystkie przypadki, co do których zachodzi podejrzenie grypy. I choć codziennie zgłasza się do nich kilkudziesięciu pacjentów tylko w stosunku do czterech mieli takie przypuszczenia. Wirusa "zwykłej", sezonowej grypy wykryto u jednego dziecka. Maluch jest leczony w domu.
Karolina Nynca zapewnia, że choć wirus dotarł do naszego miasta, nie ma powodów do paniki. - Nie trzeba się przerażać wirusem A/H1N1, grypa sezonowa jest równie groźna - mówi rzecznik. - Najważniejsze, żeby unikać kontaktu z chorymi, zdrowo się odżywiać i nie przychodzić do pracy, czy szkoły z nasilonymi objawami.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl