Do ponad 1600 rodzin urosła kolejka po socjalne i komunalne „M”. Rekordziści ubiegali się o mieszkanie jeszcze w czasach PRL. Do takich należy Jerzy Żuk, który otrzymał w latach 80. lokal tymczasowy. Mieszka w nim już ponad 20 lat, bo nowego się nie doczekał. - Mieszkamy z żoną w skandalicznych warunkach - mówi Jerzy Żuk. - Dopiero kilka lat temu podłączono nam wodę, wcześniej biegaliśmy po nią na podwórko. W mieszkaniu nadal nie mamy ubikacji. Prędzej doczekam się kwatery na Pińczacie niż w bloku socjalnym.
Jak informuje Urząd Miasta, Jerzy Żuk nie figuruje na żadnej liście, więc nie jest możliwy przydział lokalu jego rodzinie. - Ponad 2 lata temu pan Żuk zrezygnował z ubiegania się o mieszkanie komunalne i wniósł o przepisanie dokumentów dotyczących przydziału lokalu na córkę - mówi Andrzej Sołtysiak z biura rzecznika prasowego UM. - Została ona ujęta na nowej liście zatwierdzonej ub.r. na pozycji nr 61. W sierpniu br. wpłynęło do Wydziału Gospodarki Lokalowej oświadczenie córki pana Żuka, że zamieszkała u męża i rezygnuje z przydziału lokalu socjalnego na rzecz ojca. Wniosek będzie badany podczas kolejnej weryfikacji list przydziału mieszkań.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl