Powyrywane uchwyty, porysowane szyby, popsute kasowniki - pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji przyznają, że nie ma chyba rzeczy, którą nie zainteresowaliby się wandale. - Mieliśmy przypadek, kiedy młody człowiek urwał kasownik - mówi Grzegorz Gulski, członek zarządu MPK. - Kiedy został złapany, nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego to zrobił. Inny zabrał do domu całą tablicę z rozkładami jazdy. Udało się go namierzyć tylko dlatego, że sfotografował się z tablicą, a zdjęcie umieścił w internecie. Wandale często wyłamują drzwi, które są automatycznie blokowane podczas kontroli biletów, a także tną siedzenia i ucinają pasy służące do przypinania wózków inwalidzkich.
Łatwego życia nie mają również kierowcy. - Najgorzej jest w piątkowe i sobotnie wieczory - przyznaje Mirosław Gontarek, kierowca MPK. - Często zdarza się, że młodzi ludzie piją piwo czy palą papierosy w autobusie. Do tego dochodzi agresywne zachowanie. Jesteśmy bezsilni. Każda próba zwrócenia uwagi wandalom kończy się tym, że kierowca zostaje obrzucony wulgarnymi wyzwiskami, a nawet groźbami. Kierowcy przyznają, że są trasy, na których częściej dochodzi do podobnych sytuacji.
więcej w "Nowościach Włocławskich"