- Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, na przymusowe leczenie odwykowe można skierować osobę, która w związku z nadużywaniem alkoholu powoduje m.in. rozkład życia rodzinnego oraz systematycznie zakłóca spokój i porządek publiczny- mówi Magdalena Fejdowska, naczelnik Wydziału Promocji Zdrowia włocławskiego Urzędu Miasta. - Obecnie o tym, kogo wysłać na leczenie, decyduje sąd na wniosek prokuratury lub Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Rząd szacuje, że system ten rocznie kosztuje państwo ok. 120 mln zł. Problem w tym, że część pijących przychodzi do szpitala, podpisuje dokumenty, a już na drugi dzień rezygnuje z opłaconej terapii. Likwidacja przymusowych „odwyków” miałaby zakończyć to marnotrawstwo Za te pieniądze można inaczej walczyć z alkoholizmem.
Przewodnicząca Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych we Włocławku jest przeciwna zamiarom rządu. - Osoba pijąca dobrowolnie podejmuje leczenie zazwyczaj dopiero wtedy, gdy ból picia przewyższa ból niepicia - wyjaśnia Elżbieta Różańska, przewodnicząca Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
więcej w "Nowościach Włocławskich"