Ulica Sasankowa na Zawiślu ma 50 lat. W latach 90. na ten trakt wylano asfalt, ale nie na całej długości. Asfaltowa ścieżka urywa się na wysokości domu z numerem 25. Pozostała część ulicy jest gruntowa.
Brak twardej nawierzchni, a przede wszystkim kanalizacji deszczowej powoduje, iż po każdych opadach albo roztopach woda zalewa piwnice posesji, które leżą poniżej poziomu drogi. - Wlewa się też do naszych garaży, niszczy ogródki przydomowe - mówi Jolanta Dąbek, przewodnicząca Społecznego Komitetu Budowy Drogi. Mieszkańcy Sasankowej, a także pobliskiej Różanej powołali go, bo mają dość życia w takich warunkach.
- Od strony Krokusowej woda spływa w ulicę Różaną, bowiem teren ten nie jest ani należycie ustabilizowany, ani też nie posiada odpowiedniego drenażu - twierdzi Jolanta Dąbek. Mieszkańcy starają się wywalczyć u władz miasta kanalizację deszczową i położenie nawierzchni bitumicznej na pozostałej części ul. Sasankowej i na całej ul. Różanej. - To tylko dwieście metrów drogi, o utwardzenie tego odcinka starania trwają już dwadzieścia lat! - mówi Jadwiga Bagdzińska.
więcej w "Gazecie Pomorskiej"