1 marca rozpoczął się nabór do przedszkoli. Jak co roku o miejsca najbardziej martwią się rodzice, których dzieci idą do przedszkola pierwszy raz. - Już się zorientowałam, że pierwszeństwo do miejsca w przedszkolu mają dzieci, które uczęszczały do niego w poprzednim roku lub ich rodzeństwo - mówi pani Anna, mama 3-letniego Mateusza. - O tym, czy moje dziecko dostanie się do oddziału, będę wiedziała za kilka tygodni.
Miejsc w publicznych oddziałach prowadzonych przez Urząd Miasta jest 2120, dzieci w wieku przedszkolnym aż 3924. Ratusz nie planuje zwiększać liczby oddziałów, twierdząc, że na to nie ma pieniędzy. - Baza przedszkolna jest maksymalnie wykorzystana, ponadto należy pamiętać, że przedszkola są w całości utrzymywane z budżetu samorządu, nie otrzymujemy na nie subwencji z budżetu państwa, tak jak na uczniów szkół - wyjaśnia Bożena El-Maaytah, naczelnik Wydziału Oświaty UM. - Miesięczny koszt utrzymania przedszkolaka wynosi ponad 600 zł, dziecka w klasie pierwszej wiele mniej, a na to drugie miasto otrzymuje subwencje.
Rozwiązanie problemu deficytu miejsc w przedszkolach ratusz widzi w kierowaniu dzieci sześcioletnich do klas pierwszych. W tym roku o miejsce w przedszkolach (w oddziałach całodziennych) może się ubiegać 970 sześciolatków, alternatywą jest również nauka w przyszkolnych, 5-godzinnych oddziałach „0” lub w pierwszych klasach szkoły podstawowej.
więcej w "Nowościach Włocławskich"