- Są dostępne od czoła, dzięki czemu osoby roznoszące ulotki, zamiast pod drzwi, mogą wrzucać je bezpośrednio do skrzynki - mówi Mirosław Urbański, prezes Włocławskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Mieszkańcy są innego zdania. - Wcale nie jest lepiej, to norma, że na klamce wisi jakaś reklama, a na wycieraczce leżą karteczki z ogłoszeniami - mówi pani Halina z bloku przy ul. Ostrowskiej. - Zdarza się, że te same ulotki dostaję dwa razy. Jedna jest w skrzynce, druga pod drzwiami.
Sterta ulotek na wycieraczce może być sygnałem dla złodzieja. - Szczególnie, gdy ktoś wyjedzie - zauważa pani Jadwiga, emerytka ze Śródmieścia. - Przed drzwiami zbierają się ulotki, a złodziej ma wskazówkę. Poza tym leniwi dostarczyciele ulotki rzucają na wierzch skrzynek. Gdy ktoś otwiera drzwi wejściowe, wiatr zrzuca wszystko na podłogę.
Na Jednostce E, dzielnicy administrowanej przez SM „Południe” jedna z firm zamontowała specjalne koszyczki na ulotki. Jednak tylko częściowo spełniły swoje zadanie.
więcej w "Nowościach Włocławskich"