- To jeden z najważniejszych dni w moim życiu- burmistrz Kowala Eugeniusz Gołembiewski nawet nie kryje wzruszenia. - Marzę o tym pomniku już chyba od 25 lat. I teraz jesteśmy tak blisko, dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Na podwórku przed domem gostynińskiego rzeźbiarza Tadeusza Biniewicza zebrała się chyba połowa miejskich urzędników z Kowala, radni i znani obywatele tego miasta. W tłumie widać polowe mundury podoficerów i pułkowników, strażackie uniformy, kombinezony robotników i cywilne marynarki. Zaczyna się wielka operacja "Kazimierz".
Pierwszą próbę budowy pomnika króla Kazimierza Wielkiego w Kowalu, mieście gdzie przyszedł na świat, podjęło jeszcze w połowie XIX warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Władze zaboru rosyjskiego storpedowały te plany. Podobnie było na początku minionego stulecia, przed 600 rocznicą królewskich urodzin. Skończyło się na popiersiu, które stanęło w kościele parafialnym. Inicjatywa kowalskiego proboszcza, powstańca styczniowego i zesłańca Stanisława Jackowskiego, a potem jego następcy, księdza Ignacego Zbirochowicza prowadzona była prawie w konspiracji.
Więcej o tym wydarzeniu można przeczytać w "Gazecie Pomorskiej"