- Czy tak powinny wyglądać okolice skwerów i główne ulice w mieście? - pyta retorycznie pani Kamila, mieszkanka śródmieścia we Włocławku. - Jak na moje oko, kosze są za rzadko opróżniane. Wiecznie kipi w nich góra śmieci, które na dodatek okrutnie śmierdzą. Ludzie wyrzucają opakowania po lodach, słodyczach, napojach czy fast foodach. Wszystko się nagrzewa, zbierają się muchy, a odór niesie się z wiatrem.
Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej UM tłumaczy, że to sami mieszkańcy doprowadzają do takiej sytuacji. - Pojemniki w całym mieście są opróżniane co drugi dzień, natomiast w centrum, w okolicy skwerów, parków czy na bulwarach codziennie - wyjaśnia Zdzisław Koziński, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej UM. - Problem w tym, że mamy w mieście grupę osób, które do pojemników w miejscach publicznych wyrzucają odpady z prywatnych posesji. Niektórzy nawet znają grafiki wywozu nieczystości i kosze zapełniają się niemal od razu po odebraniu poprzednich. Gdyby z pojemników rzeczywiście korzystali spacerowicze lub przechodnie, nie byłoby żadnego problemu.
więcej w "Nowościach Włocławskich"