Na ulicy lub w mieszkaniu
W piwnicy, łazience lub nawet na ulicach miasta włocławianie spotykają szczury. Populacja gwałtownie rośnie, bo zimy są łagodne, a wielu administratorów budynków nie przeprowadza deratyzacji.
Straż miejska interweniuje, ale warunkiem jest zgłoszenie mieszkańców. - Szczury biegały po ul. 3 Maja - alarmuje Czytelnik. Gryzonie podobno widziano również w rejonie ul. Piekarskiej i Starego Rynku. Gryzonie przemierzają miejskie ulice, bowiem nie wszędzie mogą się dostać przewodami kanalizacyjnymi. Spotkać je można również w piwnicy lub nawet w łazience. Tymczasem szczury potrafią być bardzo niebezpieczne. Żadne tej wielkości zwierzę nie ma tak ostrych zębów.
- Potrafi przegryźć nawet gruby metalowy kabel - mówi Włodzimierz Dębczyński, właściciel Zakładu Rattus. - Zęby gryzonia rosną kilka milimetrów dziennie, więc musi regularnie je ścierać - inaczej nie byłby w stanie ruszać szczęką. Dlatego są takie ostre. Szczur z reguły boi się człowieka, ale jeśli poczuje się zagrożony, może być bardzo niebezpieczny. Konsekwencją ugryzienia może być nie tylko poważne zranienie, ale również ryzyko przeniesienia chorób zakaźnych lub pasożytów. Przy spotkaniu najlepiej omijać go z daleka i wyłożyć trutkę. Warto również pamiętać o zamykaniu piwnicznych okienek. To zadziwiające, jak daleką drogę kanałami potrafi przemierzyć gryzoń. Zdarzało się, że szczura spotykano w łazience i to nawet na ósmym piętrze. Oczywiście wyskoczył z sedesu.
więcej w "Nowościach Włocławskich"