W II rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem
10 kwietnia, w katedrze włocławskiej odprawiona została msza święta poświęcona pamięci 96 osób, które przed dwoma laty zginęły w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Jak powiedział biskup Wiesław Mering, te minione miesiące są oczekiwaniem na prawdę i sprawiedliwość.
Od godziny 18.00 we włocławskiej katedrze pojawiali się wierni, którzy przyszli by uczcić pamięć ofiar tragedii. To największy dramat w historii współczesnej Polski, ale nie chcę tego traktować w kategoriach politycznych. Zginął prezydent naszego kraju, zginęli obywatele naszej Ojczyzny, ale nie utożsamiam ich z przynależnościami partyjnymi. Chcę po protu oddać im hołd – powiedziała Maria Pawłowska. Podczas mszy nie oczekuję odpowiedzi na pytania, które nadal wymagają wyjaśnień, chcę tylko pomodlić się za ofiary.
Ale politycznych odniesień nie udało się uniknąć. Po pierwszym szoku, przerażeniu, wstrząsie, po pierwszych modlitwach, za tych, którzy zginęli, nastało ... no właśnie, co? Wyjaśnienia, śledztwo, zbieranie dowodów, konstruowanie rozmaitych hipotez, bardzo różnych. Tak różnych, że powodują u wielu z nas bezsilne poczucie gniewu i złości w sercach. Mnożą się więc rozmaite teorie wokół ludzi, którzy lecieli na obchody 70 rocznicy upiornej historii, wokół której stworzono najrozmaitsze hipotezy, kłamstwa, zaciemnienia – mówił biskup Wiesław Mering odnosząc się do sukcesywnie pojawiających się hipotez wyjaśniających przyczyny tragedii. Nie chcemy kraju, w którym tylko jakaś część społeczeństwa może wszystko, wie wszystko i zawsze ma rację.
Biskup skrytykował także poczynania Rady Miasta Włocławek, która przez dwa lata nie zdecydowała się na nadanie nazwy ulicy, skweru lub ronda imieniem Lecha Kaczyńskiego. Cierpliwie czekamy już dwa lata, a przecież to nie jest takie trudne, Ja jestem gotów wskazać takie miejsca, tylko nie wtrącam się nigdy nie do swoich spraw. Tylko jak to jest, że tyle miast już to dawno zrobiło, a my ciągle cierpimy na decyzyjną impotencję. Jeśli rzecz jest niemożliwa, to pewnie będziemy musieli uczcić prezydenta na terenie kościelnym.
Po mszy złożono kwiaty i zapalono znicze pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy, po czym wierni wzięli udział w koncercie smyczkowym.