Łukasz Zbonikowski, poseł opozycyjnej partii Prawo i Sprawiedliwość
Miniony rok z punktu widzenia opozycji
To był bardzo trudny rok dla nas wszystkich, przede wszystkim ze względów ekonomicznych i społecznych. Znacząco wzrastające bezrobocie nie może się nie odbijać na poziomie życia wszystkich, również na tych, którzy jeszcze tę pracę mają. Pensje nie nadążają za szalejącą drożyzną w sklepach i aptekach. Szokujące ceny leków to efekt bardzo złej decyzji rządu Donalda Tuska, który na początku 2012 roku "zdjął" z refundacji leków prawie miliard złotych. I tak się zaczęło pasmo tych złych wydarzeń, których skutki ponosi nie rząd, ale szary obywatel.
Jako poseł opozycji mam takie odczucie bezsilności, bo wielokrotnie chcieliśmy współpracować z rządem, pokazując korzystniejsze rozwiązania, tłumacząc, że decyzje na przykład o podwyższeniu wieku emerytalnego, likwidacja szeregu szkół i zmniejszenie ilości lekcji historii, nie są dobrymi decyzjami.
Miłym akcentem ubiegłego roku było na pewno EURO 2012. Choć nie odnieśliśmy sukcesu sportowego, pokazaliśmy, że Polacy umieją się dobrze bawić. Niestety, igrzyska nie zastąpią chleba. A prognozy na ten rok nie są dobre, co nas naprawdę martwi.
Kryzys gospodarczo-ekonomiczny dotknął także włocławian. Ale w ciągu minionego roku wiele się w mieście zmieniło, co widać już na pierwszy rzut oka.
Jeśli będziemy patrzeć na budżet miasta i jakiś procent wydawanych pieniędzy na tak zwane inwestycje, to rzeczywiście w liczbach i wydanych milionach wygląda to bardzo ładnie i można się z tego cieszyć. Tyle tylko, że nikt w historii Włocławka, tak jak pan Pałucki, nie miał tak dużo pieniędzy z Unii Europejskiej. Ma także bardzo sprzyjającego marszałka województwa, który niemalże bezkrytycznie akceptuje każdy pomysł prezydenta i przyznaje pieniądze. Nigdy nie było również tak, żeby jakikolwiek prezydent uzyskał zgodę na zaciągnięcie obligacji na blisko 300 milionów złotych. Sprytnie wymyślono, że pieniądze może podjąć w dowolnej chwili na daną inwestycję, ale splata pierwszej raty nastąpi dopiero po ośmiu latach. Czyli bagaż wielkich problemów zostanie pozostawiony następcom.
A jakie są efekty dysponowania tak wielkimi pieniędzmi? Może rzeczywiście parę miejsc wyładniało, zostało przemalowanych czy przebudowanych. Ale za kadencji Pałuckiego pracę straciło 2,5 tysiąca osób! Od kilku lat stoi pusta strefa ekonomiczna, w inkubatorze funkcjonują firmy, które tam się przeniosły z innych miejsc we Włocławku. Czy zatem zainwestowane miliony, ściągnięte z podatków mieszkańców, pochodzące z Unii i narzucone przez zaciągnięte obligacje, spełniły swoje zadanie? Czy warto było inwestować? Ja nie widzę w tym gospodarności, a jedynie ogromne przewalanie pieniędzy, którymi się chwalimy. A efektów dla mieszkańców nie ma i to jest droga donikąd.
Nie można także pochwalić przedłużających sie remontów dróg w różnych częściach miasta, które fizycznie uniemożliwiają prowadzenie działalności przedsiębiorcom, do których nie ma jak dotrzeć klient. Wielu z nich musiało zamknąć sklepy czy firmy. Negatywnie odbieram także brak koordynacji prac prowadzonych na terenie miasta. To powinno być karalne, że miasto najpierw wydaje miliony na przebudowę ulic, trwa to prawie rok, po czym w dwa tygodnie po oddanie do użytku jezdnia zostaje rozkopana, bo trzeba przeciągnąć rurę ciepłowniczą czy wodociągową.
Mikołaj już co prawda dawno poroznosił prezenty, ale załóżmy, że jeszcze zechce spełnić życzenia. Co powinien przynieść włocławianom na rok 2013?
Ha, ja bym oczekiwał takiego prezentu jak zmiana władzy, a przynajmniej stylu rządzenia. Chciałbym, aby zmieniła się koniunktura, przybyło miejsc pracy. Wiele osób na pewno by wówczas nie było zmuszanych do wyjazdu z miasta. Kiedy ludzie nie mają problemów egzystencjalnych, to wtedy myślą o tym, żeby skorzystać z oferty kulturalnej, sportowej, chętniej kupują i częściej się uśmiechają.
Marek Wojtkowski, poseł Platformy Obywatelskiej
Miniony rok okiem parlamentarzysty partii rządzącej
Kolejny rok II kadencji rządów koalicyjnych PO i PSL. Jako przedstawiciel PO mogę się z tego cieszyć, ale jestem także świadomy ogromnej odpowiedzialności, jaką wzięliśmy na swoje barki w szczególnie trudnym momencie. Łatwo jest rządzić, kiedy budżet państwa spina się, gospodarka zwyżkuje a produkt krajowy brutto wzrasta. Tymczasem budżet na 2013 rok jest bardzo trudny i nie jest wykluczone, że wobec dynamicznie rozwijającej się sytuacji, trzeba będzie go nowelizować. W moim odczuciu, negatywna jest polityka pełna agresji, a to powoduje, że narasta atmosfera nieufności społecznej. 20 lat demokracji powinny spowodować, żeby cały nasz entuzjazm, zaangażowanie przeradzało się w pracę na rzecz naszych małych ojczyzn. A my zbyt często dyskutujemy na tematy mało istotne. Potrafimy się znakomicie dzielić, a nie umiemy rozmawiać i znaleźć kompromisu tak potrzebnego w latach trudnych. Pojawiają się skrajne poglądy, ugrupowania budujące swój kapitał polityczny na wyrażaniu opinii wręcz demagogicznych, które nie mają nic wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością.
2012 rok to także rok demonstracji. Szczególnie niepokojących, kiedy w dni naszych świąt narodowych, rocznic, powinniśmy występować jako wspólnota, a głośno artykułujemy swoje poglądy i niemalże narzucamy je innym. Myślę, że od polityków należałoby oczekiwać większej odpowiedzialności za słowa, które - jak się okazuje - potrafią nie tylko dzielić, ale także doprowadzić do skrajnych reakcji: zamachowiec miał zamiar podłożyć materiał wybuchowy pod Sejm RP. Miniony rok powinien stać się czasem na refleksję, jak uzdrowić prowadzenie polityki.
Przestaliśmy być "zieloną wyspą"...
To był rok trudny, choć wszystkie wskaźniki mówią, że I połowa 2013 roku wcale nie będzie łatwiejsza. 2012 rok, niestety obfitował w wiele niekorzystnych zdarzeń i politycznych, i ekonomicznych: mam tu na myśli Unię Europejską, do której od 2004 roku należy Polska. To bardzo dobrze, że jesteśmy w Unii, ale niestety ponosimy także szereg niekorzystnych konsekwencji kryzysu ekonomicznego we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Grecji. Państwa, które były synonimem dobrobytu - Wielka Brytania, Francja, Niemcy także ograniczają swoje wydatki w sferze społecznej. To wszystko przekłada się również na sytuację w Polsce.
Traci Polska, traci Włocławek
Z poziomu Włocławka jestem szczególnie na to wrażliwy i widzę, jakie nastają różnice pomiędzy poszczególnymi miastami. Włocławek jest w szczególnie trudnej sytuacji, jest dotknięty dużym poziomem bezrobocia. Cały czas obserwujemy też tę bardzo niekorzystną tendencję demograficzną - liczba ludności spada, wielu młodych włocławian wyjeżdża szukać pracy w innych miastach lub poza granicami kraju. Chcę tu powiedzieć, że inne miasta, pewnie dzięki innej polityce władz samorządowych, są w lepszej sytuacji. U nas od reformy administracyjnej z 1999 roku, kiedy Włocławek przestał być miastem wojewódzkim, wiele instytucji zostało przeniesionych z naszego miasta, a to też podnosi liczbę bezrobotnych. Myślę, że wspólnymi siłami powinniśmy szukać wyjścia z tej sytuacji. Wspólnymi siłami, czyli siłami polityków samorządowych i tych zasiadających w sejmiku oraz parlamencie.
Zakończmy te rozważania optymistycznie. Na przykład wydarzeniem, którym żyła cała Europa.
Rzeczywiście tym niezwykle optymistycznym akcentem było EURO 2012 i niepowtarzalny entuzjazm, który towarzyszył nam w czerwcu. Impreza sportowa okazała się wielkim sukcesem. Polska zaczęła być inaczej postrzegana - okazało się, że jesteśmy krajem cywilizowanym, serdecznym, gościnnym czyli takim, jakim jesteśmy od wieków. Optymistyczne jest to, że nie podzieliliśmy losów krajów, w których bezrobocie wśród młodych ludzi, w wieku 25-35 lat, sięga 50%, plasujemy się w czołówce rankingów ekonomicznych. Potrafimy zachować tożsamość gospodarczą, pracujemy nad deregulacją czyli zmniejszeniem ilości procedur w dostępności do określonych zawodów. Mam nadzieję, że w II połowie roku nastąpi lekki wzrost gospodarczy, czego życzę mieszkańcom naszego regionu i wszystkim Polakom.