Strażacy podsumowali 2012 rok
Było o 200 zdarzeń mniej niż w roku 2011, w których nieśli pomoc strażacy, odnotowano także mniejsze straty materialne, ale zwiększyła się ilość ofiar. Częściej także zwracamy uwagę na to, co dzieje się z naszymi sąsiadami - to efekt dramatu, jaki wiosną rozegrał się przy ulicy Olszowej - mówi kapitan Dariusz Politowski z KM PSP we Włocławku.
960 pożarów, 851 zagrożeń miejscowych czyli wypadków drogowych, usuwanie skutków nawałnic, powodzi, 59 fałszywych alarmów - tak w liczbach wygląda 2012 rok w statystyce KM PSP we Włocławku. O wiele mniejsze niż w 2011 roku były straty materialne poniesione w wyniku pożarów.
Największy pożar, w gaszeniu którego uczestniczyli włocławscy strażacy wspierani przez druhów z okolicznych jednostek, wybuchł 27 grudnia w Wieńcu. Spłonęły wówczas dwa budynki w firmie produkującej krzesła biurowe. Wstępne starty oszacowano na około 1,5 miliona złotych. Największą ilość interwencji podejmowaliśmy na terenie gminy Brześć Kujawski, tam było 127 zdarzeń, na terenie miasta odnotowaliśmy 518 pożarów i 508 miejscowych zagrożeń. Tradycyjnie, najmniej zdarzeń odnotowaliśmy na terenie gminy Boniewo mówi kapitan Dariusz Politowski, rzecznik prasowy KM PSP we Włocławku.
Pożary najczęściej wybuchały w kwietniu, kiedy to paliły się łąki i nieużytki. Największa ilość wypadków drogowych miała miejsce w styczniu i lutym, na co wpływ niewątpliwie miała pogoda.
Strażackie statystyki wykazują także, że w budynkach mieszkalnych wystąpiło 251 zagrożeń miejscowych. W to podsumowanie wpisuje się tragedia, jaka wydarzyła się w bloku przy ulicy Olszowej. Kiedy sąsiedzi poczuli nieprzyjemny zapach na klatce schodowej, zaalarmowali policję. Ponieważ funkcjonariusze nie mogli wejść do mieszkania, o pomoc poprosili straż pożarną. Ta, korzystając z podnośnika, weszła do pomieszczenia przez balkon i w środku odnalazła zwłoki mężczyzny w stanie daleko posuniętego rozkładu. Okazało się, że lokator nie żył już od trzech miesięcy.
Przyczyny pożarów są bardzo różne. Czasem wręcz prozaiczne, jak pozostawiony garnek na kuchence. Wychodzimy "tylko" na chwilkę, zapominamy o garnku, a w konsekwencji wzywają nas sąsiedzi, bo dym, bo coś śmierdzi. Często nie możemy czekać na powrót lokatora i musimy wyważać drzwi wyjaśnia rzecznik prasowy.
W ciągu ubiegłego roku strażacy trzykrotnie interweniowali przy rozszczelnieniu gazociągów.
Jedna z bardziej nietypowych akcji przeprowadzona została w marcu, kiedy doszło do uszkodzenia jednego z lodołamaczy, który najprawdopodobniej uderzył w betonowy słup. Na szczęście znajdował się już blisko portu, gdzie go przejęliśmy i wypompowaliśmy z niego wodę. Lodołamacz został uratowany wspomina kapitan Politowski.
Niestety, w minionym roku wzrosła ilość osób, które poniosły śmierć w wyniku wypadków i pożarów. Do szpitala trafiły także trzy osoby, które podtruły się tlenkiem węgla.
Szybkość i sprawność działania włocławskich strażaków to nie tylko kwestia odpowiedniego wyszkolenia i sprzętu, ale także rozsądku nas wszystkich. Wielokrotnie akcje gaśnicze opóźniały się, że względu na brak dojazdu do budynku. Powód? Zaparkowane tuż pod blokami samochody. Co prawda w ostatnim okresie spółdzielnie mieszkaniowe uporządkowały trochę tereny dojazdowe, ale w dalszym ciągu obserwujemy, że w dalszym ciągu na drogach pożarowych kierowcy zostawiają auta. Tłumaczą się, że "na chwilę", ale to opóźnia prowadzenie akcji tłumaczy Dariusz Politowski i apeluje: