Teraz nie będzie mu już tak bombowo
Sprawcą fałszywego alarmu bombowego w dwóch szkołach okazał się 12-letni uczeń jednej z nich. Jak tłumaczył "zadzwonił, żeby coś się działo". O losie chłopaka zadecyduje sąd rodzinny, do którego trafi sprawa.
Wczoraj po godzinie 13.00 do dyżurnego straży miejskiej zadzwoniła młoda osoba, która poinformowała, że na terenie jednej ze szkół znajduje się bomba. Z otrzymanego zgłoszenia wynikało, że może to dotyczyć dwóch placówek na terenie Włocławka.
Wysłani natychmiast na miejsce mundurowi oraz inne służby ratunkowe, zgodnie z decyzją dyrektorów, ewakuowali wszystkich uczniów tych szkół. Po czym rozpoczęli przeszukiwanie pomieszczeń. W tym samym czasie inni policjanci zajęli się ustalaniem autora zgłoszenia. Kilkanaście minut później wszystko było jasne.
Anonimowym "dowcipnisiem" okazał się 12-letni uczeń jednej ze szkół. Chłopak przyznał się, że pożyczył telefon komórkowy od koleżanki i to on zatelefonował do dyżurnego straży miejskiej z informacją o podłożeniu ładunku. Jak tłumaczył zrobił to dla żartu, bo chciał, aby „coś się działo”.
Teraz losem 12-latka zajmie się sąd rodzinny, do którego trafią materiały sprawy.