„Ludzki czujnik” zapobiegł tragedii
Pijany 64-latek nie zakręcił kurka od kuchenki i ulatniający się gaz mógł doprowadzić do wybuchu. Na szczęście szybko zareagowała jedna z mieszkanek bloku. Przedstawiciele pogotowia gazowego stwierdzili bardzo wysoki stopień stężenia gazu. Dzisiaj lekkomyślny lokator został doprowadzony do prokuratury.
Niedzielny wieczór mógł zakończyć się bardzo nieprzyjemnie dla mieszkańców bloku przy ul. Hożej. Jedna z mieszkanek poczuła intensywny zapach gazu i natychmiast powiadomiła odpowiednie służby. Mundurowi wraz z pracownikami pogotowia gazowego ustalili, że właściciel mieszkania usytuowanego na IV piętrze nie zakręcił kurka gazu w kuchence. Dodatkowo okazało się, że 64-letni mężczyzna jest pijany, miał ponad 1,3 promila alkoholu.
Przedstawiciele pogotowia gazowego stwierdzili bardzo wysoki stopień stężenia gazu. Z opinii biegłego wynikało, że włączenie jakiegokolwiek sprzętu elektrycznego mogło doprowadzić do wybuchu. Właściciel mieszkania trafił do policyjnego aresztu. Kiedy doszedł już do siebie złożył stosowne wyjaśnienia, a dzisiaj stanął przed obliczem prokuratora, Usłyszał zarzut nieumyślnego sprowadzenia zagrożenia dla wielu osób. Grozić mu może do 3 lat pozbawienia wolności.