Dorośli czytali maluchom wierszyki
Dzieci z PP nr 6 "Planeta Radości" bardzo uważnie słuchały wierszyków w interpretacji dorosłych. Miały także możliwość obejrzenia sali poświęconej Janowi Korczakowi. Potem dzieci zaproszono do wspólnej, kolorowej zabawy plastycznej. Spotkanie odbyło się w ramach IV Festiwalu Nauki, Kultury i Przedsiębiorczości.
Inicjatywa środowiska naukowego, kulturalnego i gospodarczego adresowana jest zarówno do dorosłych włocławian, jak i tych najmłodszych.
W ramach kampanii "Cała Polska czyta dzieciom" znani włocławianie oraz nasz gość profesor Tadeusz Nałęcz czytali dzieciom wiersze Doroty Gellner. Cieszymy się bardzo, że odwiedziła nas tak liczna grupa przedszkolaków oraz to, że dorośli bardzo mocno zaangażowali się w interpretację utworów mówiła Monika Jabłońska, komisarz festiwalu.
Wśród recytatorów byli także: Stanisław Kunikowski, rektor WSHE; Grażyna Troszyńska, szefowa Delegatury Kuratorium Oświaty we Włocławku; Bożena El-Maaytah, dyrektor Wydziału Edukacji i Lidia Piechocka-Witczak, dyrektor Galerii Sztuki Współczesnej. Wszyscy zostali nagrodzeni gromkimi brawami. Prof. Nałęcz, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, interpretował wiersz "Przyjęcie".
A my przy okazji zapytaliśmy, jakie utwory z dzieciństwa zapamiętali dorośli.
Bardzo lubiłam Wróbelka Elemelka i ilustracje, które mu towarzyszyły. Później dowiedziałam się, że ich autorem jest Zdzisław Witwicki. Już jako dyrektor galerii, zaprosiłam pana Witwickiego z jego pracami - ilustracjami kojarzącymi się z dzieciństwem mówiła Lidia Piechocka-Witczak.
Bożena El-Maaytah bardzo lubiła czytać w dzieciństwie.
W tej chwili trudno mi wybrać jakąś konkretną książkę. Na pewno były to baśnie braci Grimm. Uwielbiałam czytać i stąd może dzisiaj te okulary na nosie. Wówczas nie było możliwości korzystania z innych źródeł wiedzy, więc prawie wszystkie dzieci chętnie sięgały po książki. To zamiłowanie do książek pozostało do dziś, choć z przykrością stwierdzam, że ilość obowiązków nie zawsze pozwala mi na sięganie po beletrystykę. Muszę ją zastępować literaturą zawodową stwierdziła dyrektor Wydziału Edukacji.
Z kolei profesor Nałęcz przyznaje, że jego dzieciństwo przypadło na siermiężne lata pięćdziesiąte, ale na szczęście były przepiękne bajki, wierszyki Brzechwy, Tuwima i trochę mniej zabawne utwory Marii Konopnickiej.