Replika młyna zacumowała we Włocławku
Załoga Bździela wyruszyła w podróż po Wiśle 18 sierpnia. Przez jedenaście dni pokonała około 500 kilometrów. Rejs zakończył się we Włocławku, ponieważ ze względu na zamkniętą zaporę, nie można było popłynąć do Gdańska.
Młyny wodne bardzo prężnie funkcjonowały w XVIII i XIX wieku w rejonie górnej Wisły. Podpływały od wsi do wsi oferując rolnikom zmielenie zboża. Do napędu wykorzystywano nurt wody. Ostatni zakończył swoją działalność w 1909 roku. Teraz powstała replika jednostki, która 18 sierpnia wyruszyła w swój pierwszy rejs. Ostatnim portem, w którym zacumowała, był Włocławek. Załoga, po wyjściu na ląd, przywitała się z mieszkańcami miasta dzieląc się chlebem.
Piotr Siemiński, prezes Stowarzyszenia Klub Wodny "Kon-Tiki" w Pińczowie, dziękował także wszystkim wodniakom, którzy pomagali w dopłynięciu do wybranych miejscowości i opowiadał, skąd wziął się pomysł na wykonanie repliki młyna i wiślaną wyprawę. Klub Wodny "Kon-Tiki wygrał przetarg i w ciągu trzech miesięcy zbudował jednostkę.
Z tego co wiemy, jest to jedyny, w pełni działający młyn wodny w Europie. To replika XIX-wiecznego Bździela, bo tak nazywano pływające młyny. Waży 6,5 tony, ma osiem metrów długości i sześć szerokości. Założenia były takie, że musi pokonać setki kilometrów wyjaśniał Piotr Siemiński.
Adam Ochwanowski z Ośrodka Kulturalno-Historycznego Beldonek w Chrobrzu pełnił rolę koordynatora rejsu. Jak wspomina, podróż była bardzo trudna ze względu na kilkadziesiąt mielizn. Najtrudniejszy odcinek był przed Warszawą.
Ale imponujące jest to, że mieliśmy po drodze wszelką pomoc od wodniaków, strażaków i innych służb. I oczywiście wszędzie wzbudzaliśmy sensację. Najczęściej zadawano nam pytanie o nazwę opowiadał koordynator, który bardzo chwalił także załogę Bździela.
Po zakończonym rejsie replika młyna zostanie zdemontowana i przewieziona do Skansenu w Tokarni koło Kielc.