Skrajne opinie na temat ratowania KZPOW
Rada Nadzorcza Krajowej Spółki Cukrowej z Torunia zgodziła się na kupno zakładu we Włocławku. Co prawda słynny keczup będzie wytwarzany w Łowiczu, ale KZPOW nadal będzie działać w branży owocowo-warzywnej. Kto pomógł, a kto przeszkadzał w podpisaniu porozumienia?
Na to pytanie próbowali odpowiedzieć działacze SLD i PO podczas dwóch konferencji prasowych. Co ciekawe, jako jeden z argumentów, zaprezentowali ten sam dokument. Chodzi o interpelację wystosowaną przez posła SLD Ryszarda Zbrzyznego. Działacze lewicy uważają, że parlamentarzysta, choć nie jest związany z naszym regionem, jako jedyny zainteresował się losem KZPOW i zwrócił się w tej sprawie do Ministra Skarbu Państwa.
Jak wynika z odpowiedzi MSP inwestycja została poprzedzona analizami ekonomicznymi, a biznesplan wskazuje na perspektywę osiągnięcia zysków i zwrotu inwestycji po 7 latach jego realizacji.
Naszych lokalnych parlamentarzystów nie było stać na napisanie chociażby kilku zdań z prośbą o informacje na temat tego, co dzieje się z zakładem, jaka jest jego przyszłość, czy włocławianie nadal będą mogli w zakładzie pracować i czy okoliczni plantatorzy będą mogli sprzedawać tam swoje plony. Nie byli także skłonni współpracować z samorządem Włocławka w sprawie utrzymania produkcji w KZPOW. Są raczej skłonni do obrzucania samorządowców błotem - skomentował Kukucki, który dodał, że nie ma żadnych dowodów na to, aby parlamentarzyści spotykali się z przedstawicielami Krajowej Spółki Cukrowej czy przedstawicielami firmy Agros-Nova.
Sukces ma wielu ojców - twierdzą politycy Platformy Obywatelskiej komentując zabiegi o pozyskanie dobrego właściciela dla KZPOW. Poseł Wojtkowski przypomniał, że kiedy pojawiły się informacje o konieczności sprzedaży zakładu, prezydent wystosował listy między innymi do poszczególnych ministerstw i marszałka województwa. W piśmie Andrzej Pałucki wyrażał zaniepokojenie sytuacją KZPOW i prosił o wsparcie w znalezieniu inwestora.
Tylko jak można prosić ministerstwa o pozyskanie inwestora? Jeśli już, to piłka była po stronie prezydenta, który dysponuje określonymi narzędziami. Może na przykład określoną firmę zwolnić całkowicie lub częściowo z określonych danin na rzecz miasta mówił poseł.
Poseł twierdzi, że w trakcie trudnych negocjacji, prezydent miasta ujawnił w lokalnej prasie nazwę ewentualnego właściciela KZPOW co spowodowało, że Krajowa Spółka Cukrowa niemalże zerwała rozmowy. Działacze PO, prezentując ten sam dokument, co ich opozycyjni koledzy z SLD, stwierdzili, że interpelacja posła i związkowca Ryszarda Zbrzyznego, to swego rodzaju kuriozum.
Poseł wykazuje bezsensowność inwestycji KSC, uważa, że były to nieprzemyślane decyzje narażające Skarb Państwa na straty i są to inwestycje abstrakcyjne. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że działania SLD nie pomogły w ratowaniu zakładu stanowczo stwierdził Wojtkowski.
Parlamentarzyści zapytani, dlaczego nie składali interpelacji w sprawie ratowania zakładu KZPOW odpowiadają, że interpelacje składają głównie posłowie opozycji.
To była sytuacja, w której pismo było najmniej ważne. Najważniejsze były podjęte przez nas działania i ich efekty zdecydowanie stwierdziła poseł Domicela Kopaczewska.