Podczas wtorkowej konferencji prasowej członkowie komitetu referendalnego komentowali poczynania prokuratury i policji, które sprawdzają, czy podpisy złożone w sprawie referendum są autentyczne. Jak już wielokrotnie pisaliśmy, pierwsze wątpliwości pojawiły się, kiedy "Uczciwy" przekazał Józefowi Lewandowskiemu kserokopie dwóch list twierdząc, że podpisy nie są prawdziwe. O możliwości sfałszowania podpisów informował także komisarz wyborczy. Prokuratura Rejonowa natychmiast podjęła śledztwo w tej sprawie zlecając policji zweryfikowanie podpisów.
Takie działania są straszeniem mieszkańców, którzy opowiadają nam o patrolach policyjnych nachodzących ludzi w domach. Nigdzie w Polsce nie było działań na taką skalę jak we Włocławku mówił Janusz Dębczyński.
Były radny stwierdził także, że w odczuciu członków grupy działania prokuratury i policji są prowadzone z nadmierną polityczną gorliwością.
Inicjatorzy referendum wysłali pisma do rzecznika praw obywatelskich i prokuratora generalnego z prośbą o skontrolowanie przebiegu śledztwa prowadzonego przez włocławską Prokuraturę Rejonową. Teraz rozważają kolejne działania.
Grupa referendalna zastanawia się także nad wystąpieniem z pozwem zbiorowym do sądu zaskarżającym działania prokuratury.