O zwolnieniu Waldemara Uszyńskiego, w trybie natychmiastowym, poinformował marszałek województwa kujawsko-pomorskiego, któremu podlega włocławski szpital.
Jednoznacznie ustaliliśmy, że organizacja pracy i zarządzanie oddziałem położniczo-ginekologiczny było naganne. Jego miejsce zajął pracujący na oddziale dr Maciej Krajewski powiedział Piotr Całbecki.
Ordynator oddziału pracował na pół etatu, bo taką umowę z lekarzem zawarł poprzedni włodarz szpitala. Może właśnie dlatego nie można było się z nim skontaktować, kiedy w nocy z 16 na 17 stycznia, na oddziale późnej patologii ciąży, matka straciła bliźniaczą ciążę. Uszyński uznał wówczas że "nie czuł się w obowiązku", by powiadomić dyrektora placówki medycznej o tragedii. Kilka dni później Krzysztof Malatyński podjął decyzję o zawieszeniu w czynnościach ordynatora oddziału. Takiego rozwiązania domagał się minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.
Ocena kontrolerów NFZ była miażdżąca dla oddziału późnej patologii ciąży. Główne zastrzeżenia to zbyt mała ilość personelu, sprzętu i badań aparatem KTG. Kolejne uchybienie to brak wydruków i jakichkolwiek zapisów dwukrotnych badań, jakim w nocy miała być poddana pani Szydłowska. To, czy zostały usunięte celowo, ma ustalić włocławska Prokuratura Okręgowa, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.