W środę dyżurny rypińskiej policji odebrał telefon i usłyszał głoś mężczyzny, który miał wyraźne problemy z wysłowieniem się. Zdołał przekazać tylko, że urwał linkę, po czym połączenie zostało przerwane. Dyżurny, który zaniepokoił sie dziwnym zgłoszeniem, kilka razy próbował ponownie połączyć się ze swoim rozmówcą, lecz telefon nie odpowiadał. Ustalił więc adres mężczyzny i wysłał tam policjantów z ogniwa patrolowo-interwencyjnego, aby sprawdzili co się dzieje.
Na miejscu policjanci zastali otwarte drzwi od domu, ale nikogo w środku nie było. Po chwili zauważyli otwarte wejście na strych. Gdy tam weszli, zobaczyli wiszącego na lince mężczyznę, z którym nie było żadnego kontaktu. Bez chwili wahania odcięli go i przystąpili do reanimacji. Jednocześnie powiadomili dyżurnego policji, który na miejsce skierował pogotowie ratunkowe. Po dłuższej chwili desperat odzyskał przytomność. Policjanci wynieśli mężczyznę na zewnątrz, aby zapewnić mu dopływ świeżego powietrza, cały czas monitorując jego funkcje życiowe.
34-latek został przekazany załodze pogotowia ratunkowego, która udzieliła mu pomocy medycznej, a następnie przewiozła na obserwację do szpitala.