Wykonanie studium komunikacyjnego Uniwersytetowi Technologiczno-Przyrodniczemu w Bydgoszczy zlecili handlowcy protestujący przeciwko planom ratusza, związanym z przebudową placu Wolności. W projekcie mówi się o likwidacji ruchu samochodów na północnej jezdni placu, wykonaniu prawoskrętu na ulicy 20 stycznia i wprowadzenia ruchu dwukierunkowego przed SDH. Nowością ma być także przejście podziemne umożliwiające bezkolizyjny ruch. Zdaniem protestujących wprowadzanie takiego rozwiązania bez stosownych ekspertyz jest ryzykownym krokiem. Sami by mieć asa w rękawie zlecili wykonanie oceny planowanych przez ratusz zmian. - Wykazała ona, że zmiany są nieuzasadnione - argumentują.
Naukowcy przeprowadzili inwentaryzację placu Wolności, zmierzyli ruch pojazdów oraz długość kolejek na wlotach na skrzyżowania. Pomiary wykonano w kwietniową środę między godziną 8 a 12 oraz 14 a 18, w czasie gdy z powodu remontu zamknięta była ulica Kilińskiego. - Jak wynika z wywiadu przeprowadzonego z kierowcami taksówek, zamknięcie tego odcinka spowodowało znaczne zmniejszenie natężenia - piszą autorzy dokumentu.
Metodologia badań nie spodobała się w ratuszu. - Nikt kto wykonywał ekspertyzę nie kontaktował się z nami - mówi Jacek Kuźniewicz, zastępca prezydenta Włocławka. - Czy tak to powinno się to robić?
W sumie eksperci doliczyli się kilku tysięcy pojazdów. Dane te zastosowano do stanu projektowanego. Wnioski są dla ratusza druzgocące. - Aktualnie panujące na placu Wolności warunki są niezadawalające, ale i przebudowa nie przyniesie żadnej konkretnej poprawy - czytamy w dokumencie. - Wobec powyższego projektowana przebudowa jest nieracjonalna i nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Pojawi się również zjawisko „dławienia ruchu”.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl