Kto odpowiada za to, że w tym roku Włocławek nie będzie stolicą breaka? Ratusz twierdzi, że żadna firma nie chciała zorganizować imprezy. - Do tej pory miasto współorganizowało tę imprezę z firmą zewnętrzną. W tym roku nikt nie zgłosił chęci pomocy w organizowaniu „Break Session” - mówi Andrzej Sołtysiak z biura prasowego włocławskiego ratusza. - Co roku do marca ustala się w Urzędzie Miasta harmonogram wydawania środków budżetowych. Taka impreza nie została do niego wpisana, ponieważ nie znalazł się podmiot zewnętrzny, który by pomógł finansowo i organizacyjnie. Dla miasta, jako jedynego organizatora, jest to zbyt duży wydatek.
Poprzednie edycje Break Session organizował ratusz wspólnie z firmą Tribal Polska. - Nie chcę komentować tej sytuacji - mówi „Nowościom” Dariusz Marzec, dyrektor Tribal Polska.
Jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, firmy zainteresowane zorganizowaniem „Break Session” w tym roku zarzucają miastu, że to ono nie zorganizowało przetargu na imprezę. - Poprzednie edycje „Break Session” organizowano z wolnej ręki, a zatem bez ogłaszania przetargu - mówi Andrzej Sołtysiak. - W tym roku miało być podobnie. W takich sytuacjach firma zgłasza się do miasta. W tym roku nie było żadnego chętnego, a my sami tej imprezy nie udźwigniemy. Na pewno to jest jakaś strata dla Włocławka - podsumowuje.
Na zorganizowanie w ub.r. „Break Session” miasto wydało 150 tys. zł. Ponoć na organizację tegorocznej imprezy potrzeba by 250 tys. zł. Jak twierdzą nasi informatorzy, 20 proc. tej kwoty pokryłyby zyski z biletów. A sponsorzy na pewno by się znaleźli. Włocławianie są oburzeni, że nie będzie w tym roku zawodów breakdance. Na włocławskich portalach internetowych rozgorzała na ten temat dyskusja.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl