Desperacki protest ojca
- Polskie prawo jest niesprawiedliwe dla ojców, była partnerka zabrania mi kontaktów z córeczką i nikt nie może mi pomóc - przekonywał w środę Arkadiusz Goździk, który zorganizował manifestację przed mieszkaniem niedawnej konkubiny.
Katarzyna i Arkadiusz byli ze sobą ponad trzy lata, mają śliczną 3,4-letnią córeczkę Zosię. Rozstali się we wrześniu ubiegłego roku, a sąd prawo do opieki nad dzieckiem przyznał matce. Ojcu dał możliwość widzeń z córką dwa razy w tygodniu. Mężczyzna zapewnia, że bardzo chętnie z nich korzysta i z utęsknieniem czeka na każdy kontakt z dzieckiem.
- Niestety, matka Zosi robi wszystko, by mi te spotkania utrudnić - przekonuje pan Arkadiusz. - Ostatnio zabrania mi widzeń z córką twierdząc, że mała jest chora. I cóż z tego? Tym bardziej chciałbym ją zobaczyć, przytulić. Dziś, gdy Katarzyna nie zgodziła się wpuścić byłego partnera do swojego mieszkania, wezwał policję i cały dzień stał z transparentem pod oknami. - To nie pierwszy raz, kiedy ona tak mnie traktuje, łamie prawo, a przecież cierpi na tym dziecko! - mówi ojciec. Mężczyzna przekonuje, że nie zrobił nic, co zmuszałoby Katarzynę do ograniczania mu kontaktów z córką. O sobie mówi, że jest przykładnym ojcem, a troska o dobro córki jest dla niego absolutnym priorytetem.
Katarzyna ma na ten temat inne zdanie. Twierdzi, że odeszła od Arkadiusza, bo źle ją traktował. - Nie wpuszczę go do swojego mieszkania! Nie mam nic przeciwko wizytom Zosi w jego domu, ale ja nie chcę go widzieć! - wyjaśnia kobieta.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl