Od początku tego roku sanepid nie zanotował w naszym regionie żadnego zatrucia pokarmowego. Zapadalność na zatrucia pokarmowe spadła w pierwszym półroczu tego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku 2008 aż siedem razy. - To zasługa poprawy nadzoru nad przestrzeganiem procedur higieniczno-sanitarnych podczas przygotowania posiłków i wzrostu świadomość ludzi - komentuje dobre informacje płynące z sanepidu Alina Konstantynowicz, kierownik sekcji nadzoru epidemiologicznego Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Włocławku. - Najwyraźniej skutek przynoszą też akcje edukacyjno-informacyjne, które prowadzimy.
W sanepidzie się cieszą i już uznają ten rok za szczęśliwy pod względem zapadalności na zatrucia pokarmowe, bo wiedzą, że salmonella atakuje najczęściej od maja do września. W poprzednich latach w tym okresie notowano kilkadziesiąt procent z ogólnej liczby zachorowań.
Wciąż trzeba jednak uważać, bo jeszcze jest ciepło, a taka pogoda sprzyja namnażaniu się drobnoustrojów. Wystarczy chwila nieuwagi i możemy mieć scenariusz podobny do tego z lipca zeszłego roku, kiedy na oddział zakaźny szpitala w Toruniu (we włocławskim szpitalu nie ma oddziału obserwacyjno-zakaźnego, który zajmuje się hospitalizacją chorych na zatrucia pokarmowe) trafiło kilkunastu włocławian, którzy podczas rodzinnej imprezy zjedli nieświeżego tatara.