Bomba wybuchła, gdy na łamach „Dziennika Łódzkiego” Zbigniew Hałat, były główny inspektor sanitarny, powołał się na badania przeprowadzone w USA. Opublikowane materiały sugerują, że sztuczna trawa niesie zagrożenie dla życia ludzi.
Z dwóch pełnowymiarowych boisk oraz orlika ze sztuczną murawą korzystają regularnie setki młodych włocławian. Nikt się jednak nie kwapi do sprawdzenia, czy obiekty rzeczywiście mogą nieść jakieś zagrożenie. Rząd zapowiedział jedynie sprawdzenie, czy murawy mają certyfikaty. Włocławski samorząd zapewnia, że certyfikaty posiada, ale z własnej inicjatywy badań przeprowadzać na razie nie zamierza. - Nic nam nie wiadomo o tych rewelacjach - mówi Monika Budzeniusz, rzecznik prezydenta Włocławka. - Wybraliśmy jeden z czterech typów nawierzchni zaproponowanych przez Urząd Marszałkowski. Certyfikat posiadamy, bo inaczej nie otrzymalibyśmy dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego. Jeżeli będzie taki wymóg, to przeprowadzimy badania, ale na razie żadne pismo w tej sprawie do nas nie wpłynęło, więc nie widzę takiej potrzeby.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl