Radny Eugeniusz Wypijewski jest właścicielem nieźle prosperującej firmy. Podczas ostatniej sesji rady postawił bez biletu swego mercedesa klasy S na parkingu przed ratuszem. Tak samo, jak 10 dni wcześniej, przed posiedzeniem komisji budżetowej, w której zasiada jako wiceprzewodniczący.
Sęk w tym, że od niedawna uchwałą włocławskiej rady ustanowiono w śródmieściu strefę płatnego parkowania. Także na placu przed ratuszem, gdzie zostawiono tylko 8 służbowych kopert. Dla urzędników, którzy dojeżdżali autami, zarezerwowano kilkadziesiąt bezpłatnych miejsc na sąsiednim parkingu. Wydano im identyfikatory, z pieczątką Urzędu Miasta.
Poza nimi wszyscy muszą płacić w parkomatach po 1,6 złotych za godzinę. Także radni, którym szybko przestało się to jednak podobać. Zwłaszcza, jak niektórzy musieli zapłacić mandaty za parkowanie bez biletu. Na kilku sesjach protestowali więc przeciw tej jawnej niesprawiedliwości. Inni przekonywali jednak, że nie wypada, by rajcy stawiali się ponad prawem, uchylając się od opłat ponoszonych przez wszystkich obywateli. Nie było odważnych, by temu zaprzeczać. Szybko znaleziono jednak inny sposób, by ojcowie miasta mogli sobie po cichu zaoszczędzić te parę złotych.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl