W czołówce, według mieszkańców, są ul. Szpitalna oraz ul. Leśna. Na złodzieja nie ma reguły. Nigdy nie wiadomo, kiedy nieuczciwy osobnik zechce wykorzystać naszą nieuwagę. Jednymi z popularniejszych zdobyczy złodziei są damskie torebki - i jak się okazuje - włocławianki wzajemnie się ostrzegają przed miejscami, które w ich ocenie są najniebezpieczniejsze. - Znajoma powiedziała mi, żebym uważała idąc ulicą Leśną - wyznaje pani Anna. - Tam podobno okradziono już kilka kobiet. Byłam zaskoczona, bo okolica jest bardzo przyjemna.
Najwięksi pechowcy dali się okraść nawet kilka razy. - Mojej mamie wyrwano torebkę już trzy razy i co najgorsze, za każdym razem w tym samym miejscu! - mówi Kamil, uczeń liceum. - Schemat zawsze był ten sam. Szła ulicą Szpitalną w kierunku przejazdu kolejowego i nagle ktoś wybiegał, nie wiadomo skąd, i zabierał jej torebkę.
Na szczęście, nie wszystkie kradzieże łatwo uchodzą złodziejom. - Sąsiadka została okradziona na przystanku autobusowym przy ulicy Wienieckiej - opowiada jeden z mieszkańców miasta. - Chłopak chwycił za torebkę i pobiegł przed siebie. Na przystanku siedział mężczyzna, który ruszył za złodziejem. Tamten musiał się wystraszyć, bo rzucił skradzioną torebkę i uciekł. Sąsiadka była tak wdzięczna, że chciała nawet zapłacić temu panu, jednak odpowiedział, że widział całe zdarzenie i nic w zamian nie chce.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl