- Trudno się dziwić, skoro poprzeczka została zawieszona znacznie wyżej niż na maturze - tłumaczą dyrektorzy placówek oświatowych. 50 proc. teorii i 75 proc. praktyki to niezbędne minimum, żeby zdać egzamin z kwalifikacji zawodowych. Do zdania matury wystarczy 30 proc. Nie jest to jednak jedyny powód słabych wyników. Duży wpływ na rezultat ma zatrudnienie egzaminatora.
- Co drugi nauczyciel z mojej szkoły zajmuje się również przeprowadzaniem egzaminów - mówi Donat Marszałek, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych. - Egzaminatorzy z reguły mają lepsze statystyki zdawalności. Nie oznacza to jednak, że wszyscy lepiej uczą. Wynika to z faktu, że są w stanie lepiej przewidzieć, co będzie na egzaminie, i do niego przygotować. Celem szkoły jest jednak kształcenie ucznia, a nie wyłącznie jak najlepsze przygotowanie do egzaminu. Generalnie jestem jednak zadowolony, bo szkoła miała zdawalność na wyższym poziomie niż średnia w naszym mieście. Duży przesiew spotkał techników informatyków. Wyniki świadczą o tym, że uczniowie opanowali praktyczne umiejętności w tym fachu, natomiast mieli duże problemy z teorią. Najwyraźniej część z nich poświęciło zbyt mało czasu na przyswojenie pojęć i terminów.
Dyrektor przyznaje jednak, że egzamin dla informatyków był trudny, a wymagania chyba wyższe niż w przypadku uzyskania dyplomu licencjackiego.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl