Kierownik budowy
Już niebawem czeka nas otwarcie Wzorcowni, nowego centrum rozrywkowo-handlowego, dzieła prywatnych przedsiębiorców – państwa Stanisławskich, właścicieli firmy Budizol. Kiedy jednak obserwuje się proces powstawania tej inwestycji, trudno nie odnieść wrażenia, że władze miasta różnymi sposobami próbują stworzyć złudzenie, że to ich inwestycja. Kiedy przed rokiem postawiono na placu Wolności plansze prezentujące przyszłe inwestycje – większość miejsca zajęły prywatne działania Budizolu. Kiedy brakowało miejskich inwestycji, prezydent wypowiadał się na konferencjach o… Wzorcowni. Przez pierwsze dwa lata prezydentury, co kilka tygodni reklamował ją niczym kierownik budowy. Wtórował mu zastępca Jacek Kuźniewicz.
Naganiacz klientów
Przychylność prezydenta i reklama to jeszcze za mało. Trzeba było pomyśleć o sukcesie biznesowym nowej galerii, która otwierana jest w centrum miasta, a tu przecież już kwitnie handel i usługi, a więc jest konkurencja. Na szczęście rządzi prezydent Pałucki, który darzy ponadprzeciętną sympatią inwestycję państwa Stanisławskich i rozwiązanie się znalazło. Postanowiono „zaorać” plac Wolności, wyłączyć z niego ruch i zlikwidować parkingi. Efekt jest oczywisty – uniemożliwi to dojazd klientów do sklepów przy placu Wolności i ulicy 3 Maja. Jedyny parking w centrum będzie… pod galerią Wzorcownia. Wiadomo, że jak ktoś zostawi tam samochód, nie będzie szukał sklepów w promieniu kilometra, ale wjedzie na piętro i zrobi zakupy. Tak więc nasz prezydent, niczym naganiacz klientów, aktywnie uczestniczy w wojnie ekonomicznej między handlowcami, którą chce jeszcze opłacić 20 milionami zł miejskich pieniędzy, bo tyle ma kosztować niepotrzebny remont placu Wolności. Kiedy kupcy zaczęli protestować – prezydent podsumował, że to protesty polityczne. Nie zareagował także, gdy kupcy zamówili ekspertyzę wybitnego specjalisty, prof. Szczuraszka w sprawie planowanych zmian, wykazującą, że są one niepotrzebne i nieekonomiczne. Wbrew mieszkańcom i Radzie Miasta forsuje się, niezależnie od ogromnych kosztów, budowę przejścia podziemnego na placu Wolności, oczywiście od strony Wzorcowni. Na same poprawki w planie przebudowy, by dorzucić wspomniane przejście, miasto wydało 100 tysięcy złotych plus podatek VAT. Pisaliśmy już wielokrotnie, że na plany prezydent wydaje ogromne pieniądze, choć nie ma jeszcze zgody Rady Miasta na ten element rewitalizacji!
Te wszystkie sprawy rzuciły cień podejrzenia, że władze nie reprezentują interesów mieszkańców, tylko jednego prywatnego przedsiębiorcy. Przymilają się do biznesmena, by pozwolił im pokazywać się przy jego inwestycji i zbić na tym polityczny kapitał (choć może nie tylko?). Jednak okazało się, że to dopiero początek umizgów.
Zwolnienia z opłat, przyłącza na koszt miasta
Szybko wyszło na jaw, że prywatny inwestor może liczyć na kolejne prezenty. Jak w powieści Orwella, we Włocławku „wszyscy są równi, ale niektórzy są równiejsi”. Kiedy kierowcy stali w ogromnych korkach, w wyniku prac na ulicy Kilińskiego, nikt nie podejrzewał, że miasto zamiast o kieszeń obywateli, dba o interes prywatny. Zwyczajowo Miejski Zarząd Dróg pobiera solidne opłaty za zajęcie pasa drogowego, a uzyskane pieniądze może wykorzystać na ważne remonty dróg. Jednak nie w przypadku Wzorcowni. Tym razem miasto udostępniło zajęcie pasa drogowego na długie miesiące zupełnie za darmo! I zamiast zyskać – straciło prawie 0,5 mln zł.
Każdy, kto prowadził choćby najmniejszą inwestycję na przykład budowę domu, wie, ile trudów i kosztów trzeba, by podłączyć wodę, kanalizację i centralne ogrzewanie. Również galeria Wzorcownia, by „zbijać kokosy” na handlu musi zapewnić sobie te przyłącza. Okazuje się, że w przeciwieństwie do zwykłych mieszkańców Włocławka, inwestor Wzorcowni może liczyć na specjalne traktowanie. Żeby podłączyć galerię do miejskich instalacji, inwestor musiał rozkopać ulicę Kilińskiego. To dlatego włocławianie przez wiele miesięcy jeździli w uciążliwych korkach, tracąc czas i paliwo. Pan Pałucki z dumą informuje, że zawarł porozumienie z inwestorem Wzorcowni, który łaskawie zgodził się naprawić drogę, którą wcześniej rozkopał. Panie Prezydencie, a kto miał to zrobić?! Chciał pan jeszcze za to zapłacić? Najgorsze jest to, że Pan Prezydent za utrudnienia w ruchu dla włocławian zwolnił inwestora Wzorcowni z opłaty za zajęcie pasa drogowego w wysokości prawie 0,5 mln zł!! Jest to pół miliona złotych mniej do kasy miejskiej i ewidentne działanie na szkodę miasta. Jednocześnie jest to pół miliona zysku dla Wzorcowni. Ale to nie wszystko. Miejska spółka MPEC postanowiła kolejny raz w tym roku podnieść znacząco ceny ciepła dla mieszkańców, ale jednocześnie Wzorcowni zafundowała przyłącza za darmo! Także za darmo ma być podłączona nowa kamienica Budizolu na rogu ulic Królewieckiej i Miedzianej. Zaplanowano na ten cel aż 370 tys. zł!
Dzięki polityce pana Pałuckiego wszyscy więc dołożymy się do tego, by jedna z najbogatszych rodzin we Włocławku – państwo Stanisławscy – zarabiali krocie. Do tego będzie trzeba dodać utrzymanie zrujnowanych kupców z placu Wolności i ulicy 3 Maja. W całej tej historii aż razi w oczy ogromna rozrzutność prezydenta Pałuckiego w stosunku do miejskich, publicznych pieniędzy i niezwykła troska o zyski prywatnej inwestycji. Rodzi się uzasadnione pytanie: czy Andrzej Pałucki jest jeszcze prezydentem włocławian, czy marionetką jednego prywatnego przedsiębiorcy?
Więcej w Piśmie Włocławskim