Dziś przyznaje, że żałuje, bo choroba i rosnące długi zamieniają jej życie w koszmar.
Monika ma 34 lata. Dwadzieścia lat temu jej świat runął, kiedy po nieudanym skoku do wody została sparaliżowana. Przez kilkanaście lat nigdzie nie wychodziła. Pewnie czuła się jedynie we własnym domu, który przystosował do jej potrzeb ojciec. Na co dzień pogodna, pełna życia kobieta, kilka miesięcy temu w tajemnicy przed bliskimi złożyła do sądu wniosek o eutanazję. O tej dramatycznej decyzji obszernie informowały niemal wszystkie media. Dopiero na prośbę zszokowanej i załamanej matki kobieta wycofała się z tego pomysłu. - Żałuję, że wycofałam ten wniosek - przyznaje dziś z rozgoryczeniem Monika Budzyńska. - Dobija mnie sama świadomość, że jestem ciężarem dla rodziny. Opiekunka, która się mną zajmuje, może poświęcić mi maksymalnie 4 godziny dziennie, więc cały ciężar spada na moją chorą matkę, która z każdym miesiącem czuje się coraz gorzej. Na większą pomoc ze strony Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie nie możemy liczyć.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl